2020-06-12

Śnieg i lód - fragment (1)


Piszę opowiadanie, deadline mnie strasznie goni, ale jest nadzieja, że może zdążę! Tymczasem dzielę się fragmencikiem z warsztatu. Opowiadanie będzie nosiło tytuł "Śnieg i lód", jest prequelowe w stosunku do "Teatru węży" i nie zawiera Krzyczącego. Shial Manesseria zwana Śnieg, żmijka znana wam już z "Pośród cieni" i występująca również w "Czerń nie zapomina", próbuje się załapać do gildii przestępczej z Tay


* * *


Gdyby kapryśny los nie sprezentował jej czarnego daru, Shial Manesseria zwana Śnieg – dawniej Shial Lossi, córka kupca z Dauris – zapewne wiodłaby spokojne życie. Zostałaby wydana za mąż, urodziłaby gromadkę dzieci. Nie wiedziałaby nic o klątwach, demonach, nekromancji. Nie towarzyszyłby jej ciągły, choć wypychany ze świadomości strach, że w każdej chwili mogą ją dopaść srebrni magowie, zamknąć w Domu Godnego Odejścia, torturować i zgładzić w imię chronienia równowagi świata.
Odkąd zginął jej mistrz, Ostin Manesseria, była zdana na siebie i dobrze wiedziała, że im szybciej postara się o wpływowych mocodawców, tym lepiej. Gildia przestępcza z Tay wcale nie stanowiła szczytu jej ambicji, ale wydawała się niezłą opcją na początek. Istniał tylko jeden problem – dobitnie dawali do zrozumienia, że nie współpracują z byle kim.
Na szklanej paterze piętrzyły się kawałki miodowego ciasta i drożdżowe rogaliki z konfiturą. Obok w fajansowej misie pyszniły się ciemne winogrona połyskujące kroplami zimnej studziennej wody, w której je umyto. Obrazu dopełniały dwie karafki z rżniętego szkła – jedna z winem, druga ze schłodzoną śniegiem lemoniadą – i szklaneczki od kompletu. Pełen szyk. Obrus był nowiutki, ze śnieżnobiałego lnianego adamaszku w kwiatowy wzór. Mógłby znaleźć się na stole barona albo nawet hrabiego.
Śnieg w pełni doceniała fakt, że rozmowa nie toczy się w cuchnącym szynku nad kuflami mętnego piwa, ale koszmarny ból głowy uniemożliwiał jej cieszenie się poczęstunkiem. Upiła łyczek lemoniady. Mdliło ją na samą myśl o cieście.
– Mam z tobą problem, panno Shial – oznajmił z namysłem Velhard, przywódca gildii przestępczej w Tay, splatając upierścienione palce na wydatnym brzuchu. – Nie wiem, jak cię ocenić.
Zawiesił głos, wyraźnie oczekując reakcji z jej strony.
– No cóż, wykonałam zadanie. – Śnieg zerknęła na trzecią uczestniczkę rozmowy, ale mistrzyni złodziejska Agota z nieprzeniknionym wyrazem twarzy sączyła wino. – I wróciłam w jednym kawałku.
– Wróciłaś ranna. I o włos uniknęłaś pojmania.
– Bywa. – Śnieg wzruszyła ramionami. – Ale pozwolę sobie zaznaczyć, panie Velhardzie, że jestem nadal w pełni sprawna bojowo.
Oparzenia na jej ramieniu i dekolcie piekły pod nasączonym maścią bandażem, lecz zapięty pod szyję wams skrywał opatrunki. Nie było tak źle, żeby należało się obawiać blizn – wszystko wygoi się w ciągu dwóch tygodni.
– W pełni sprawna bojowo, hmm. – Velhard pogładził przystrzyżoną w szpic brodę. W kaftanie z bordowego sukna z futrzanym kołnierzem wyglądał jak kwintesencja kupieckości. – Panno Shial, zadanie nie zostało wykonane tak, jak bym tego oczekiwał. Ogniste kule fruwające na ulicy, zgiełk i zamęt… Profesjonaliści załatwiają takie sprawy cicho i dyskretnie.
Śnieg straciła cierpliwość.
– Ogniste kule – powiedziała bardzo spokojnie, pozwalając, żeby jej źrenice zajarzyły się czerwienią – fruwały dlatego, że wokół willi, z której miałam wykraść dokumenty, zmaterializowało się znienacka sześciu akolitów Elity. Wiedzieli o mnie, panie Velhardzie. Jestem ciekawa, czy próba miała na celu sprawdzenie, czy ucieknę srebrnym, czy też wasza organizacja roi się od donosicieli jak spróchniałe drzewo od korników?
– Troszkę pyskata – stwierdziła po chwili niezręcznej ciszy Agota, odganiając muchę, która próbowała usiąść na jednym z rogalików. – Ale umiejętność myślenia zawsze w cenie.
– Zakładam – podjęła Śnieg – że zachodzi wariant pierwszy. Tylko dlatego zadałam sobie trud stawienia się na dzisiejszą rozmowę.
– A masz atrakcyjne alternatywy, młoda żmijko? – zapytał Velhard, unosząc brwi.
– Wystarczająco atrakcyjne. – Śnieg wzruszyła ramionami. – My, ka-ira, nigdy nie musimy długo szukać zajęcia. Ale oczywiście co gildia z Tay, to zawsze gildia. Żeby było jasne: nie mam wam za złe tego, jak sprawdzacie kandydatów.
Jej rozmówcy wymienili spojrzenia. Mistrzyni złodziejska ledwie zauważalnie pokręciła głową. 
Velhard z namysłem gładził się po brodzie.
– Jesteś młoda, ale masz głowę na karku – oznajmił w końcu. – No dobrze. Zatrudniam cię, panno Shial. Jutro podpiszemy umowę.


6 komentarzy:

  1. Będzie gdzieś opublikowane oficjalnie? Jakiś zbiorek, ebook czy fizycznie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, tak, będzie darmowy e-book od wydawnictwa Rebis, już niedługo, przed premierą 5. tomu "Teatru węży"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super:):) Czyli chronologicznie będzie to powiadanie między "Śpiew Potępionych" a "Czerń nie zapomina"? Czy dziejące się zupełnie po ostatnim tomie cyklu?

      Usuń
    2. Nie, opowiadanie jest prequelowe, dzieje się kilka lat przed akcją "Teatru węży"! To tekst bez Krzyczącego, występuje w nim Śnieg - żmijka, która pojawiła się na chwilę w "Pośród cieni" i ma ważną rolę w "Czerń nie zapomina".

      Usuń
    3. Ok. Dzięki za wyjaśnienie :) Idzie się pogubić w tym co i kiedy ;) Będzie Pani aktualizować wpis o chronologii Świata Zmroczy?

      Usuń
    4. Już jest zaktualizowany :)

      Usuń