2019-10-05

Październikowa prokrastynacja, la, la, la


Mam do dokończenia krótkie tłumaczenie, korektę językową artykułu naukowego oraz POWINNAM PISAĆ, więc co zrobiłam, kiedy nadeszła sobota? To oczywiste: pomyłam wszystkie okna w mieszkaniu, wyczyściłam zlew w kuchni i usmażyłam dżem... Korektę właśnie robię (łamaną przez miniwpisik na blogu). Gdyby ktoś się zastanawiał, jak żyją autorzy i czemu nie dotrzymują terminów, to właśnie dlatego.

Pisanie piątego tomu Teatru węży chwilowo wygląda tak, że walczę z notatkami: znalazłam się w tym irytującym punkcie (w okolicach 1/3 objętości), gdzie człowiek traci pierwszy impet i widzi, które wątki z konspektu są do przeróbki. Na Coperniconie podczas panelu o debiutach Andrzej Pilipiuk stwierdził optymistycznie, że kiedy człowiek napisze dziesięć powieści, pisanie kolejnych staje się wyraźnie łatwiejsze. Pisząc swoją szóstą stwierdzam, że na razie łatwo nie jest - zawsze lepiej czułam się w krótkiej formie i to się, niestety, nie zmienia. Przynajmniej póki co.

Na dworze coraz zimniej i coraz jesienniej, więc podrzucam coś optymistycznego: łapcie piękne wspólne zdjęcie Ofelii i Sammeta! Ich miny mówią wszystko! Ktoś na Fb już skomentował, że wyglądają, jakby przyszły po haracz, ale jeden został na zewnątrz na czatach... (Tak naprawdę to Ofelia chciała wejść do domu przez drzwi balkonowe, a Sammet usiadł na parapecie, żeby ją zniechęcić. Wzajemna animozja niestety kwitnie i to już się raczej nie zmieni.)



2 komentarze:

  1. Anonimowy6.10.19

    Ale to wszystko miło brzmi.A ja zaczęłam czytać Ciebie od początku,ale fajnie!A mój mąż czyta ostatni tom.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej! Jak już skończy, niech się podzieli wrażeniami :)

      Usuń