2019-06-17

Wieści czerwcowe


Już jutro (18 czerwca) oficjalna, wyczekana premiera Śpiewu potępionych! Z tej okazji mam parę ogłoszeń.

W dniach 21-23 czerwca planuję uprawiać bezwstydną autopromocję na Seminarium Literackim Śląskiego Klubu Fantastyki w Chorzowie (miejsce: Hotel Skaut przy ul. Harcerskiej, dokładniejsze informacje na temat imprezy znajdują się w linku). W sobotę o 15:00 odbędzie się tam spotkanie premierowe Śpiewu... - szykuję na nie prelekcję zatytułowaną "Świat Zmroczy: zatargi magów, igraszki demonów". Wszystkie cztery tomy cyklu będzie można kupić na miejscu, na stoisku zaprzyjaźnionej Księgarni Strefa Książki. 

Na marginesie: nigdy dotąd nie byłam w Chorzowie, dzięki wyjazdom konwentowo-promocyjnym po raz kolejny zobaczę nieznany mi kawałek kraju.

Z kolei na początku lipca wybieram się na Wrocławskie Dni Fantastyki (5-7 lipca, Centrum Kultury Zamek, Leśnica k. Wrocławia). Moje punkty programu prezentują się tak:

PIĄTEK

18:00-18:55 [PRELEKCJA] Przyczajony gwóźdź, ukryte powrósło: czary i przesądy w hodowli zwierząt 


20:00-20:55 [PRELEKCJA] Nieporadnik młodego autora: pisanie dla początkujących 

SOBOTA

12:00-13:25 [PANEL DYSKUSYJNY] Gdzie ci mężczyźni? Geralt z Rivii i inni bohaterowie fantasy (Marcin Kowalczyk, Wojciech Zembaty, Agnieszka Hałas, Milena Wójtowicz, mod. Michał Cetnarowski)

18:00-18:55 [PANEL DYSKUSYJNY] Fantastyczny fuck-up (Agnieszka Hałas, Grzegorz Wielgus, Elżbieta Żukowska, Dominika Tarczoń, mod. Adrianna Michno)

19:00-19:55 [PANEL DYSKUSYJNY] Dwa lata Hardej Hordy (Aleksandra Janusz, Agnieszka Hałas, Magdalena Kubasiewicz, Milena Wójtowicz)

NIEDZIELA

11:00-11:55 [PANEL DYSKUSYJNY] Wydawanie w czasach Instagrama - czy pisarz musi być na insta i fejsie? (Aleksandra Janusz, Agnieszka Hałas, Magdalena Kubasiewicz, Milena Wójtowicz)

Dalszych wyjazdów w sezonie letnim raczej nie planuję, ale we wrześniu pojawię się na Coperniconie w Toruniu.

* * *

Wyjazdy wyjazdami, tymczasem na sieci można już przeczytać dwie recenzje przedpremierowe Śpiewu... - zachęcam do zapoznania się:

Agnieszka Chojnowska - Gdzie srebro nie może, tam żmija pośle (blog "Na ostrzu siekiery")

Anna Nieznaj - Groza na rajskich wyspach (Esensja)


I jeszcze jedna informacja na koniec. Padają pytania, do ilu części rozrośnie się cykl o żmiju, bo miał być trylogią, a już nie jest... Otóż zanosi się na to, że Teatr węży zgodnie z pierwotną koncepcją z 2010 r. będzie finalnie miał pięć tomów. Piąty jest w tej chwili na takim etapie, na jakim czwarty był rok temu, czyli ma postać sterty notatek - właśnie skończyłam przerabiać konspekt po raz trzeci... Jeśli okoliczności życiowe nie staną na przeszkodzie, chciałabym skończyć tę książkę w pierwszym kwartale 2020, a potem przejściowo zawiesić swoją przygodę z uniwersum Zmroczy i realizować inne pomysły, ale na pewno będę jeszcze powracać do Krzyczącego i jego świata. Myślę, że w jakimś nieco dalszym terminie powstanie niezależna żmijowa dylogia lub trylogia, którą będzie można czytać bez znajomości Teatru.

2019-06-07

Darmowy promobook "W krainie sylfów"! (i kilka innych żmijowych linków)


Czy ja zapowiadałam, że niedługo na sieci pojawi się niespodzianka? Nie? Tak czy inaczej niespodzianka już nabrała materialnych kształtów: krótkie spinoffowe opowiadanko szpiegowskie W krainie sylfów stanowiące preludium do Śpiewu potępionych (lub, jeśli kto woli, postscriptum do W mocy wichru) można pobrać za darmo m.in. w księgarni Woblink. To ten tekst, którego fragmenty (opis uczty w dominium sylfów) podrzucałam niedawno na blog.

Przez cały czas dostępny pozostaje też poprzedni promobook - udostępnione jesienią 2017 r. jeszcze bardziej spinoffowe, luuuźno powiązane z cyklem Królestwo i jego cienie, którego akcja rozgrywa się w nieopisywanym wcześniej zakątku świata Zmroczy i Krzyczący jest tam bohaterem trzecioplanowym (niestety okładka przedstawia w zbliżeniu paskudnego typa z okładki Dwóch kart, na pocieszenie mogę tylko zapewnić, że prawdziwy Brune tak nie wygląda!)

Oba zalinkowane powyżej promobooki stanowią raczej uzupełnienie cyklu niż wprowadzenie do niego i bardzo się od siebie różnią atmosferą. Jeśli ktoś chciałby na podstawie krótkich tekstów wyrobić sobie pełniejszy obraz tego, co czeka w świecie Zmroczy, gorąco polecam inne dostępne za darmo na sieci opowiadania: Kłopot barona Hoogstratena Pokłosie pewnego bankructwajak również znacznie starszą, napisaną w 2003 r. Muzykę dla szczurów.

Z myślą o tych, którzy nie znają uniwersum Zmroczy i zastanawiają się, w jakiej kolejności najlepiej czytać opowiadania i powieści (na przestrzeni lat nagromadziło się tego wszystkiego już naprawdę dużo), zaktualizowałam też wpis Świat Zmroczy - kolejność chronologiczna tekstów. Zachęcam do zapoznania się! TL;DR - nie, absolutnie nie ma potrzeby szukać na Allegro ocalałych egzemplarzy mojego debiutanckiego zbiorku! Polecam zaczynać przygodę z Krzyczącym albo od któregoś z zalinkowanych powyżej darmowych opowiadań, albo od pierwszego tomu cyklu, czyli od Dwóch kart




2019-06-03

Warszawskie Targi Książki 2019 - niedziela



W niedzielę byłyśmy z Cranberry dzielne, wstałyśmy o nieludzko wczesnej porze i w chłodzie poranka wśród krakania wron poszłyśmy zagłosować w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Stanęłyśmy przed drzwiami lokalu wyborczego za pięć siódma, tuż przed jego otwarciem. Razem z nami czekał jeszcze jakiś starszy pan, chwilę później zjawiło się więcej osób, a także francuska dziennikarka z kamerzystą. Nasze karty do głosowania wylądowały w pustej urnie jako druga i trzecia. 

Kiedy w okolicach dziesiątej zjawiłyśmy się na Stadionie Narodowym, na promenadzie panowały pustki. Przywitałyśmy się z dyżurującą na stoisku zajdlowym Martą Kisiel. Wykorzystałam chwilę spokoju, żeby obejrzeć tudzież obfotografować umieszczoną przy Strefie Fantastyki wystawę okładek Fantastyki i Nowej Fantastyki (słynna okładka pierwszego numeru z 1982 r. jest doprawdy uroczo ohydna i anatomicznie oraz politycznie niepoprawna!) oraz wystawę cudownych ilustracji Rocha Urbaniaka przedstawiających różne surrealistyczne pejzaże: miasto utrzymywane w powietrzu przez balony, steampunkowa latająca wyspa niesiona przez ptaki, wyspa będąca zwiniętym kamiennym smokiem z rosnącymi wzdłuż grzbietu drzewami, słoń dźwigający namioty cyrkowe, klatki z kanarkami i diabelskie koło, arlekin jadący powozem, wokół którego fruwają papierowe żurawie...








Przed jedenastą w Strefie Fantastyki zaczęły się pojawiać i entuzjastycznie witać dziewczyny z Hordy, zaroiło się też od ludzi, którzy prosili o autografy na antologii. Publiczność powoli zaczynała się gromadzić w oczekiwaniu na nasz panel, prowadząca Silaqui nieśmiało nawoływała, że już czas, żebyśmy zajęły miejsca... Kiedy nie było reakcji, mikrofon przejęła Milena Wójtowicz i zwołała niesforną Hordę na podium. Okazało się, że organizatorzy stanęli na wysokości zadania – krzeseł oraz miejsca na wygodnej małej kanapie starczyło dla wszystkich. Po zajęciu miejsc zorientowałyśmy się, że brakuje Ani Kańtoch i Krysi Chodorowskiej. Ponieważ czas naglił, Silaqui zdecydowała, że zaczniemy bez nich, i rozpoczęła panel, prosząc wszystkie panelistki, żeby się kolejno przedstawiły i powiedziały kilka słów o sobie. Zanim mikrofon zdążył przejść przez jedenaście par rąk, przybiegły Ania i Krysia. Ta ostatnia przejęła mikrofon i przedstawiła się z komentarzem: „spóźniłam się, bo głosowałam i wy też powinniście!"



Cała Horda na panelu (fot. Agnieszka Kolano, Dowolnik)


Ponieważ dyskutantek było trzynaście, a do dyspozycji tylko godzina, na panelu padły jedynie dwa pytania: „Opowiedzcie w kilku słowach o swoim opowiadaniu w antologii” i „Co daje wam uczestnictwo w Hordzie”. Mówiłyśmy o tym, że Horda działa jak grupa wsparcia, że można w niej znaleźć pomoc w kryzysach twórczych i nie tylko, ale też dostarcza pozytywnej motywacji do pracy, jest źródłem merytorycznej wiedzy na tematy wydawnicze oraz ma znacznie większy potencjał reklamowo-marketingowy niż każda z nas oddzielnie. Po panelu zrobiłyśmy sobie na podium historyczne selfie całej trzynastki, następnie zaś podążyłyśmy na dyżur autografowy na stoisko SQN.

Na stoisku SQN, kochani, czekała na nas niespodzianka w postaci gigantycznej kolejki. Mega-kolejki!

W pierwszej chwili sądziłyśmy, że to kolejka do Kuby Ćwieka albo Jakuba Małeckiego. A potem dotarło do nas, że wszyscy ci ludzie trzymają egzemplarze antologii Harda Horda...

Radosny chaos zbiorowego składania autografów trwał dobrze ponad godzinę. Podobno ktoś z ochrony Targów wyraził zaniepokojenie, a Aneta Jadowska uspokoiła go, że to nie jej pierwsze rodeo i damy radę... Wieść gminna głosi też, że kiedy my podpisywałyśmy jak szalone (mając do dyspozycji jeden mikroskopijny stoliczek, więc radziłyśmy sobie, jak się dało: jedne podpisywały w powietrzu, inne na kolanie), przez kolejkę przebijali się tatuś z małym synkiem, synek spytał tatę, co tu się dzieje, a tata na to: „Jakiś pan pisarz podpisuje swoją książkę”...

Wreszcie maraton podpisywania dobiegł końca. Sprzedały się wszystkie egzemplarze Hardej Hordy, jakie SQN przywiózł na Targi, co do ostatniej sztuki! Złożyłyśmy jeszcze autografy na dużej tekturze z reprodukcją okładki Hardej Hordy, która ma iść na aukcję na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Marta Kisiel pobiegła truchtem na swój kolejny punkt programu, reszta Hordy udzieliła krótkiego wywiadu przed kamerą, nie wiem nawet dla kogo, kończąc chóralnym okrzykiem „HARDA HORDA!!!” Na koniec na stoliczku pojawił się tort urodzinowy Oli Janusz (dietetyczny: składał się głównie z kremu z truskawek i mascarpone, z erytrytolem zamiast cukru i gorzką czekoladą w biszkopcie). Gdy został z entuzjazmem pożarty, kolejne dziewczyny zaczęły się żegnać i znikać, i dopiero teraz dotarło do mnie, że pierwszy w historii sabat Hordy właśnie dobiegł końca. Pustawe stoisko SQN, wokół pustawa promenada... Poczułam się trochę tak, jakbym się obudziła z niesamowitego snu.

Chwilę później na stoisku SQN zjawiła się Aleksandra Klęczar z bloga Terrae Ignotae. Za jej namowami poszłyśmy z Cran na prelekcję popularnonaukową Agnieszki Fulińskiej o synu Napoleona, Napoleonie II znanym jako Orlątko (fr. Aiglon), który zmarł na gruźlicę w wieku 22 lat. Jakoś po szesnastej szczęśliwe, ale zmęczone nadmiarem wrażeń ruszyłyśmy na dworzec.


I jeszcze zdjęcia:




Publiczność na panelu Hordy.



Historyczne selfie Hordy (fot. Agnieszka Kolano, Dowolnik)



Na stoisku SQN (zdjęcie dzięki uprzejmości Magdaleny Kubasiewicz)



Wywiad na stoisku SQN (zdjęcie dzięki uprzejmości Magdaleny Kubasiewicz)



W kontekście pytania "Co wam daje Harda Horda" ta fotka mówi więcej niż tysiąc słów! (zdjęcie dzięki uprzejmości Magdaleny Kubasiewicz)



2019-06-01

Warszawskie Targi Książki 2019 – sobota


Odkąd w 2015 r. po raz pierwszy pojechałam na Warszawskie Targi Książki, darzę tę imprezę szczególnym sentymentem. Nieodmiennie zachwyca mnie fakt, że odbywa się ona akurat na Stadionie Narodowym i że przyciąga dzikie tłumy (owszem, jestem introwertykiem, ale są okoliczności, kiedy tłum mi nie przeszkadza). Od tamtego wyjazdu nie wiadomo kiedy upłynęły cztery lata, a teraz znowu wybrałyśmy się do Warszawy we dwie z Anią „Cranberry” Nieznaj, podekscytowane jak nastolatki przed wyprawą na Przystanek Woodstock. 

W sobotę przyjechałyśmy do Warszawy tuż przed jedenastą, a niecałą godzinę później miałam już przypięty identyfikator i krążyłam po Stadionie Narodowym w poszukiwaniu Meet Pointu i Strefy Fantastyki, gdzie znajdowało się m.in. stoisko Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla. Po krótkim błądzeniu udało mi się trafić we właściwe miejsce i zostałam uściskana na powitanie przez Elę Gepfert. Obfotografowałam ze wszystkich stron stoisko zajdlowe, gdzie dumnie stały książki tegorocznych nominowanych, a po upewnieniu się, że „można braść”, zgarnęłam darmową broszurę Uroborosa z fragmentami nominowanych powieści i opowiadaniem Marty Kisiel Pierwsze słowo tudzież przypinkę „Wolna Sidheania” reklamującą powieść Triskel. Gwardia Krystyny Chodorowskiej.

W trakcie dyżuru autografowego odwiedzili mnie między innymi Kat (pozdrawiam!) oraz Moreni, Serenity i Ćma książkowa (również pozdrawiam!), dostałam też zaproszenie na Copernicon i przywitałam się z Olą Janusz. Zaraz po dyżurze namówiłam Cranberry i Olę, żeby poszły ze mną do Strefy Popularnonaukowej na prelekcję Pauliny Łopatniuk (autorka słynnego bloga popularnonaukowego Patolodzy na klatce) o raku podstawnokomórkowym skóry zatytułowaną Spokojnie, to tylko baziak, połączoną z promocją książki Patolodzy. Panie doktorze, czy to rak? Zgodnie z moimi przewidywaniami prelekcja była uroczo makabryczna („Słoneczko świeci, wszyscy umrzemy”), merytorycznie fascynująca i okraszona paskudnymi zdjęciami. (Rak podstawnokomórkowy skóry jest niegroźny, jeśli się go wcześnie wytnie, ale biada pacjentowi, który chodzi sobie z takim nowotworem przez trzydzieści lat – Paulina pokazała na zdjęciach m.in. ranę na pół pleców oraz urocze zapadnięte fizjonomie z nadżartymi kośćmi czaszki, bez oczu i nosów... W połowie prelekcji wyjęłam z plecaka kanapki i zaczęłam jeść, ale nie w ramach demonstracji, byłam po prostu głodna.) Po wykładzie czym prędzej ustawiłam się w ogonku, żeby nabyć egzemplarz Patologów, dostałam w prezencie płócienną torbę i otrzymałam od Pauliny autograf z trzema nużeńcami.

Przez następną godzinę kręciłyśmy się z Cranberry po promenadzie, podziwiając asortyment na stoiskach i pozdrawiając mijanych znajomych. Przez dłuższą chwilę podziwiałyśmy stoisko z kopiami różnych zabytkowych ksiąg (mieli m.in. faksymile manuskryptu Wojnicza). Sfotografowałyśmy liczne książki Hordy na stoisku Uroborosa oraz piękną wystawkę Dzikiego dziecka miłości Anety Jadowskiej na stoisku SQN. Skontrolowałyśmy dyskretnie stoisko Rebisu, upewniając się, że stoją tam pierwsze trzy tomy Teatru węży. Stały! Z ciekawych zjawisk - w tłumie krążył wielki pluszowy pingwin, ale nie wiem, które wydawnictwo reklamował. Po szesnastej zwinęłyśmy się ze Stadionu, bo w planach na wieczór było jeszcze spotkanie rodzinne.

Nocowałyśmy w hostelu „Warsaw Downtown Hostel”, który okazał się bardzo fajnym miejscem, polecam! Niestety dopadła mnie bezsenność wyjazdowa i nie zmrużyłam oka przez całą noc – nie pomógł fakt, że za oknem od bladego świtu okropnie krakały wrony.

W niedzielę działo się tyle rzeczy, że zrelacjonuję je w drugim wpisie! Póki co podrzucam garstkę zdjęć z soboty.





Cudności, które chętnie obejrzałabym z bliska, ale mogłam tylko zrobić im zdjęcie.



Faksymile manuskryptu Wojnicza (przysięgam, że ta tajemnicza księga pojawi się kiedyś w jakimś moim tekście!)



Jeden z paneli w Strefie Fantastyki.



Dyżur autografowy p. Jadwigi Zajdel (poniewczasie bardzo żałuję, że nie kupiłam Limes inferior i nie wzięłam autografu!)


Marta i Martyna na stoisku Grupy Wydawniczej Foksal :)




Seria polskich debiutów fantastycznych na stoisku SQN.




Antologia Harda Horda na stoisku SQN.




My z Cran na stoisku SQN.



Książki Hordy na stoisku Grupy Wydawniczej Foksal.


2019-05-27

"Śpiew potępionych" z okładką!


Jeszcze nie ochłonęłam po powrocie z Warszawskich Targów Książki, jeszcze nawet nie zgrałam zdjęć na dysk, a tu już pojawiła się dobra wiadomość, którą dzielę się czym prędzej, zanim życzliwi ludzie mnie ubiegną:





Autorem ilustracji okładkowej jest Robert Rajszczak, a premiera książki nastąpi 18 czerwca

AKTUALIZACJA 29.05.2019: W Empiku można już zamawiać Śpiew potępionych w przedsprzedaży ze zniżką 24%!

Pobyt na Warszawskich Targach Książki udał się rewelacyjnie! Co prawda kupiłam tylko jedną książkę (Patologów Pauliny Łopatniuk) i w ciągu całego weekendu od piątku do niedzieli przespałam łącznie niecałe sześć godzin (na wyjazdach czasem dopada mnie perfidna bezsenność - wrony kraczące wniebogłosy za oknem hostelu nie pomogły), ale za to niedziela pod znakiem Hardej Hordy to było coś, a nawet COŚ! Powiem tyle, że rzeczywistość przerosła wszelkie oczekiwania, materializując się na stoisku wydawnictwa SQN w postaci dłuuuuuugiej kolejki czytelników z egzemplarzami antologii do podpisania! Tłum był taki, że podobno aż wzbudziło to niepokój ochrony Targów! Relacja i zdjęcia wkrótce.


2019-05-22

Garść wieści na koniec maja



Dziś krótko, bo jak zwykle walczę z rzeczywistością, a doba złośliwie nie chce się rozciągnąć. Zaprawdę powiadam - nienormowany czas pracy to zło, dwudziestopunktowe listy to-do to większe zło, a konieczność korzystania z social mediów przy wysokiej podatności na rozkojarzenie to największe zło ze wszystkich... Ale nic to. Dzisiejsze wieści to prawie wyłącznie powtórki informacji, które już tu podawałam, ale chciałam je zebrać raz jeszcze w jednym miejscu.

Rebis zapowiedział premierę Śpiewu potępionych, czwartego tomu Teatru węży, na 18 czerwca. W ramach promowania książki pojawię się na Seminarium Literackim Śląskiego Klubu Fantastyki w Chorzowie (21-23 czerwca) oraz na Wrocławskich Dniach Fantastyki w Leśnicy pod Wrocławiem (5-7 lipca). Myślę, że to nie koniec tegorocznych wojaży, zobaczy się. W Chorzowie nie byłam jeszcze nigdy, w Leśnicy gościłam do tej pory raz i dobrze to wspominam. Ach, swoją drogą mam diabelski plan, żeby na Seminarium Literackie naszykować prelekcję o uniwersum Zmroczy!




Na użytek zaglądających tu nieregularnie (zaglądający regularnie wiedzą już od dawna): w najbliższy weekend, czyli 25-26 maja, będę krążyć po Warszawskich Targach Książki na Stadionie Narodowym. Tu znajdziecie pełny program Targów. Autorów i atrakcji będzie jak zwykle multum!

Uwaga - w sobotę dyżuruję w godzinach 13.00–14.00 na stoisku zajdlowym w Strefie Meet Point. Nie mam dyżuru autografowego na stoisku Rebisu ze względu na to, że premiera Śpiewu... odbędzie się dopiero po WTK.


Cały mój rozkład jazdy wygląda tak:

25.05. (sobota)
🕕 13.00–14.00 — dyżur autografowy na stoisku Nagrody im. Janusza A. Zajdla (Strefa Meet Point)

26.05. (niedziela)
🕕11.00–12.00 — panel dyskusyjny Hardej Hordy (Strefa Fantastyki), na którym po raz pierwszy pojawi się cała trzynastka hardych dziewczyn!
🕕 12.00–13.00 — wspólny dyżur autografowy Hordy na stoisku Wydawnictwa SQN (161/D15)






W Lublinie trwa tymczasem kolejny cykl warsztatów literackich w siedzibie Lubelskiego Stowarzyszenia Fantastyki "Cytadela Syriusza" na Lwowskiej 12. Spotykamy się obecnie w czwartki, w godzinach 18.0020.00. Przed wakacjami odbędą się jeszcze cztery spotkania:

23 maja
30 maja
6 czerwca
13 czerwca

Warsztaty obejmują WYŁĄCZNIE PROZĘ, są przeznaczone dla uczestników od 16 lat (z mojego doświadczenia wynika, że osoby młodsze mogą się niepotrzebnie zniechęcić w obliczu krytyki, podczas gdy rozwój w naturalny sposób następuje z wiekiem) i nieustająco zachęcam wszystkich  piszących (nieważne, szufladowych czy nie) z Lublina i okolic, żeby do nas zaglądali. Wstęp jest bezpłatny i nie gryziemy :)

Ostatnia sprawa – namówiona przez bardziej obyte w dziedzinie autopromocji koleżanki z Hordy, parę dni temu zrobiłam straszną rzecz i założyłam sobie konto na Instagramie. Pewnie będę tam wrzucać głównie zdjęcia książek, gór i kotów...


2019-05-18

Buki, mgła, pomrowy i śnieg - Piwniczna 2019



Wróciliśmy z Piwnicznej! Dziewięć dni pobytu, osiem wycieczek (siódmego dnia padał najpierw śnieg, potem deszcz, temperatura oscylowała w okolicach zera i wyszliśmy tylko na krótki spacer). Nowe buty przeszły chrzest górski i w połączeniu z podwójnym zestawem skarpet (cienka bawełniana na spód, a na wierzch gruba sportowa) sprawdzały się dobrze, aczkolwiek wyszło na jaw, że w obliczu takich wyzwań, jak dwugodzinny marsz w deszczu albo brnięcie przez topniejący śnieg, poddają się i zaczynają zamakać, chociaż oczywiście zaimpregnowałam je przed wyjazdem. Pogoda troszkę nie dopisała – mgła, mżawka, zimno i wiatr w różnych konfiguracjach, no i na deser wspomniana już śnieżyca, co prawda oglądana z okna kwatery, a nie w plenerze – ale mogło być znacznie gorzej. 

Nie wszystkie plany wycieczkowe udało się zrealizować ze względu na pogodę, ale byliśmy między innymi na Hali Łabowskiej, na Eliaszówce i przełęczy Obidza, przy Diablim Kamieniu (z punktu widokowego widzieliśmy chmurę burzową nad Nowym Sączem), na Radziejowej i Wielkim Rogaczu oraz w ruinach zamku w Rytrze. Podziwialiśmy cudną wiosenną zieleń młodych liści bukowych, widzieliśmy kilka saren i jedną sowę, jak również stada owiec, niebieskie pomrowy, pszczoły uwijające się wokół kwitnących krzaczków czarnych jagód, sporo rozjechanych salamander i ani jednej żywej :( Piliśmy wodę mineralną i jedliśmy drożdżówki zawierające dość niezwykły składnik ;) (patrz ostatnie zdjęcie). Na dniach zamierzam spisać coś na kształt relacji z poszczególnych wycieczek, a póki co podrzucam garść fot.



Widoczek z grzbietu pomiędzy Piwniczną a Łomnicą-Zdrojem.



Zabudowania na obrzeżach Piwnicznej, za drzewami po lewej widać Poprad.



Łąki przy żółtym szlaku z Łomnicy-Zdroju na Halę Łabowską - podejście na Parchowatkę. W upale jest to dość nieprzyjemny odcinek trasy, przy chłodnej pogodzie można się co najwyżej rozgrzać ;)



Góry porośnięte lasem... Buki na wzniesieniach jeszcze bez liści, pejzaż kojarzy mi się tolkienowsko (Jerzy dopowiada, że tak mogłyby wyglądać okolice Rivendell).



Widoczek ze szlaku narciarskiego powyżej Hali Koniecznej.



Ośnieżone Tatry w oddali. Widać masyw Łomnicy.



Jeszcze jeden widoczek z Tatrami - ze szlaku na Radziejową.



Dolina Popradu widziana z ruin zamku w Rytrze.



Też dolina Popradu widziana z ruin zamku w Rytrze, tylko w kierunku północno-zachodnim. W górnym lewym rogu, daleko na horyzoncie widać Beskid Wyspowy.




Majowa niespodzianka śnieżna.



Drożdżówka z esensją ;) zakupiona w sklepie spożywczym przy rynku w Piwnicznej. Z nadzieniem serowo-budyniowym, bardzo smaczna!