2018-12-14

Dlaczego dziewczyny, dlaczego razem, dlaczego teraz - Fenixa i parę innych refleksji



Informacja o szykującej się w lutym 2019 premierze Fenixy, kobiecego numeru tematycznego pisma Fenix Antologia, wzbudziła w social mediach reakcje, które dały mi do myślenia. Padły głosy, że „hej, przecież to dzisiaj żadne odkrycie, że kobiety piszą fantastykę”, padły sugestie, że w samej koncepcji antologii kobiecej jest coś protekcjonalnego (?), podkreślającego inność...

Gwoli refleksji. Kochani, na mojej półce stoi świetna antologia „Co większe muchy” z roku 1992. Redaktor naczelny – Maciej Parowski. W spisie autorów – między innymi Marek Huberath, Andrzej Sapkowski, Marek Oramus, Tomek Kołodziejczak, Rafał Ziemkiewicz, Maciej Żerdziński, Jacek Inglot, z mniej znanych nazwisk Grzegorz Drukarczyk (kto pamięta jego debiutancką powieść „Zabijcie Odkupiciela”?) W spisie treści 24 męskie nazwiska i jedna kobieta. JEDNA. Emma Popik. 

1992. Ciut ponad ćwierć wieku temu (miałam wtedy 12 lat, z zapałem czytałam anglojęzyczną fantastykę dla młodzieży, o istnieniu takiego pisma jak „Nowa Fantastyka” dowiedziałam się dwa lata później).

W ciągu tych 26 lat oblicze polskiej fantastyki uległo radykalnej zmianie. Teraz mamy schyłek roku 2018 i na polskiej fantastycznej scenie literackiej działają dziesiątki kobiet. Piszemy na różne tematy, w różnych konwencjach. Publikujemy. A później, czytając recenzje i wypowiedzi czytelników, stykamy się ze stereotypami i dziwnymi przekonaniami - konia z rzędem autorce, która nigdy nie usłyszała, że pisze „niezwykle kobiecą prozę” albo nie zetknęła się z postawą „nie czytam fantastyki pisanej przez kobiety, bo jest nudna”. Przy czym określenie „kobieca proza” niestety nie jest równoznaczne z neutralnym stwierdzeniem „proza napisana przez kobietę”, tylko implikuje pewne cechy tejże prozy, nad którymi pewnie zaczniecie dyskutować w komentarzach, a ja będę się cieszyć, bo reakcje pod wpisami zawsze radują moje serce :)

OCZYWIŚCIE, że dzisiaj dziewczyny piszące fantastykę to żadne odkrycie. Powiem więcej, kobiecy numer tematyczny pisma Fenix można byłoby bez problemu zmontować w roku 1999, kiedy przez Fenixowe łamy przewinęły się już m.in. Ewa Białołęcka, Anna Brzezińska, Maja Lidia Kossakowska, Antonina Liedtke, niżej podpisana, a także Katarzyna Rogińska, Iwona Michałowska, Małgorzata Michalska czy Agnieszka Szady. Jednak wtedy, kiedy kobiety dopiero zaczynały liczniej wkraczać na scenę polskiej fantastyki, nikt jakoś nie wpadł na taki pomysł. Może w tamtej atmosferze faktycznie byłoby to tworzenie sztucznego podziału, kryłaby się w tym jakaś protekcjonalność? Zwłaszcza w świetle wypowiedzi Macieja Parowskiego, który zawsze podkreślał, że jego zdaniem kobiety piszą inaczej i tworzona przez nie fantastyka jest w jakiś sposób „inna”?

Fenixa to zaledwie wycinek, skromna próbka zjawiska (ciekawostka - tylko w samej Esensji, tylko w roku 2017 na 17 opublikowanych opowiadań 12 (!) było autorstwa kobiet). Wynikła z chęci współtwórczyń, żeby:
- pokazać, jak zróżnicowane teksty piszemy (to z jednej strony truizm, a z drugiej – wcale nie taka oczywistość dla niektórych, zważywszy na uprzedzenia, o których mowa wyżej)
- przełamać opory tych, którzy mówią „nie czytam kobiecej fantastyki dla zasady”
- pochwalić się, że hej, jest nas mrowie na scenie literackiej, na której ledwie ćwierć wieku temu były trzy na krzyż kobiece nazwiska
- wzbudzać ferment i wywoływać dyskusje, bo dyskusja = reklama :P :D 

Przede wszystkim liczymy, że ten numer stanie się zachętą, żeby po raz kolejny podyskutować o fantastyce pisanej przez kobiety nie z perspektywy przekonań pt. „wszyscy wiemy, że...”, tylko konkretnych tekstów zebranych w jednym miejscu. Czy piszemy inaczej, czy może dokładnie tak samo, jak chłopcy? A jeśli inaczej, to czy można zdefiniować, na czym polegają różnice? Powiem tyle, że skojarzenia, które w większości z nas budzi hasło „kobieca proza”, prowadzą na manowce, w każdym razie w przypadku fantastyki.

Na koniec jeszcze dodam, że w moim osobistym odczuciu nie istnieje coś takiego, jak podział na fantastykę męską i kobiecą – istnieją książki napisane przez mężczyzn i książki napisane przez kobiety. Subtelna, ale ważna różnica, której rozważenie polecam.




2018-12-11

Nadlatuje Fenixa!


Z wielką radością mogę już rozwiać zasłonę tajemnicy wokół jednego z projektów, o których do tej pory rzucałam zagadkowe wzmianki bez szczegółów. Na początku lutego 2019 ukaże się Fenixa, numer czasopisma Fenix Antologia przygotowany w całości przez kobiety (nie licząc rubryki stałej czyli "Piątego piwa"). Znajdziecie w nim różne perełki, w tym opowiadanie Ewy Białołęckiej o superbohaterach, opowiadanie Aleksandry Janusz o pani, która strzela do zdziczałych dronów w świecie zniszczonym przez globalne ocieplenie, powrót po latach Katarzyny Rogińskiej (kto z czytelników starego Fenixa pamięta jej świetne opowiadanie "Przedmioty, które krzyczą"?), opowiadania Darii Zarubiny, Magdy Kucenty i Marty Magdaleny Lasik, artykuły publicystyczne o Olivii Butler oraz o damach Camelotu, a także felieton Aleksandry Klęczar o tym, czym zajmowałyby się dzisiaj pomniejsze bóstwa greckie i rzymskie. Ja popełniłam opowiadanie "Schronisko", ociekające optymizmem w moim stylu (można powiedzieć, że na temat przewodni "kim chcę zostać, kiedy umrę") oraz przełożyłam z lengłydża przewrotne, lekko feministyczne opowiadanie Megan Lindholm, szerzej znanej pod pseudonimem Robin Hobb, zatytułowane "Srebrna Dama i facet po czterdziestce", nominowane do Nebuli. Przeczytałam je wiele lat temu w pewnej antologii i od tamtej pory marzyłam, żeby je przetłumaczyć na polski. Udało się zdobyć prawa i jest! Uwaga, będzie dostępne tylko w papierowej wersji Fenixy ze względu na ograniczenia licencyjne.

A Marek Oramus w "Piątym piwie" omawia... "Teatr węży"!!! :)))

Autorką poniższej pięknej okładki jest Milena Młynarska.





2018-11-13

Garść wieści - listopad 2018


Niestety mimo wysiłków wciąż jeszcze nie udało mi się dojść do ładu z tajemniczym zaburzeniem czasoprzestrzeni, które sprawia, że dostępne mi dwadzieścia cztery godziny doby rozpływają się w zagadkowy sposób, zanim zdążę ogarnąć wszystko, co chciałabym/powinnam zrobić ;) Zdawałoby się, że jeszcze wczoraj był wrzesień, nagle zrobiła się prawie połowa listopada, a ja nawet nie umieściłam na blogu zdjęć z Falkonu, który w tym roku nietypowo odbywał się w październiku. 

Z szybką notką blogową pojawiam się dzisiaj głównie dlatego, że chcę zareklamować światu bardzo dobry tekst, który miałam przyjemność tłumaczyć i który niedawno ukazał się drukiem. W "Fantastyce: Wydaniu Specjalnym" nr 04/18 możecie przeczytać mikropowieść Daryla Gregory'ego pt. Wszyscy jesteśmy całkowicie zdrowi. Jest to historia spotkań pewnej nietypowej grupy terapeutycznej w Chicago, mroczna i perwersyjnie zabawna dla każdego, kto miał choćby przelotną styczność z psychoterapią w jakiejkolwiek postaci. Bohaterowie to gderliwy staruszek, który w młodości padł ofiarą bandy kanibali (tak, został częściowo zjedzony i wciąż żyje), malarka, w której kościach szaleniec wyrzeźbił obrazki, były łowca potworów, młody nerd uzależniony od dziwnej gry komputerowej oraz dziewczyna, której ciało pokrywają wycięte żyletkami wzory i która jest żywą pułapką ("butelką") na ognistego nadprzyrodzonego stwora. I tak, wszyscy oni należą do grupy terapeutycznej, przychodzą na cotygodniowe sesje, a tekst jest owych sesji zapisem. I terapeutka też nie jest do końca zwyczajna. Polecam obiema łapkami!

W październiku w księgarniach pojawiło się też przetłumaczone przeze mnie Zaklęcie życzeń, pierwszy tom cyklu Kraina opowieści, którego autorem jest aktor Chris Colfer. To młodzieżowe fantasy inspirowane najbardziej znanymi baśniami z naszego kręgu kulturowego. Jako wielka miłośniczka baśni oraz ich trawestacji w trakcie pracy nad przekładem często łapałam się na myśli "ojej, ja bym tę historię napisała inaczej". Jestem bardzo ciekawa, jak książkę Colfera odbiera target czyli młodzież w wieku 10-13 lat.

Informuję też, że pogłoski o śmierci działu literackiego Esensji na szczęście są przesadzone. Tym, którzy nie czytali, serdecznie polecam zamieszczony we wrześniu marynistyczny horror fantasy Ryż Leona Baara (nie co dzień zdarza się, że zamieszczamy w Esensji tekst osadzony w realiach XVII-wiecznych Karaibów, a estetyką przywodzący na myśl twórczość Clive'a Barkera) oraz opublikowane w październiku opowiadanie fantasy Rozstaje, którego autorką jest Agnieszka Osikowicz-Chwaja, utrzymane w realiach quasi-skandynawskich i należące do tego samego cyklu, co opublikowane przez nas w lipcu 2017 Miasto

Korzystając z okazji przepraszam wszystkich, którzy czekają na odpowiedź w sprawie przysłanych do Esensji opowiadań, a jeszcze się nie doczekali. Powoli przegrzebujemy się przez wielki stos zaległych tekstów.

Czwarty tom "Teatru węży" jest w trakcie pisania, powstaje odrobinę wolniej niż powinien, ale walczę twardo. Bardzo dobrze mieszka mi się i pracuje w nowym mieszkaniu - to pomaga.

Na koniec pochwalę się jeszcze - a co! - łupami zakupowymi z tegorocznego Falkonu. Bierzcie ze mnie wzór i kupujcie książki!






2018-09-04

Garść wieści - wrzesień 2018


Uff... Od czego by zacząć... Dawno mnie tu nie było. Kiedy człowiek bloguje nieregularnie, prędzej czy później przychodzi taki moment, kiedy po znacznie dłuższej niż zwykle przerwie trzeba albo wrócić i napisać notkę reanimacyjną, albo westchnąć i zwinąć martwego bloga. Zatem piszę dziś notkę reanimacyjną z zastrzeżeniem, że jak znam życie, nie jest to jeszcze powrót do regularnego blogowania.

Ostatnie półrocze było... pracowite. Koniec remontu, przeprowadzka, maraton różnych przekładów, po drodze jeszcze trochę kłopotów zdrowotnych w czerwcu (nic poważnego, na szczęście, ale badania trzeba było porobić, zaliczając więcej wizyt lekarskich niż przez 3 poprzednie lata...) W sierpniu udało mi się zaliczyć krótki wakacyjny wypad w Beskidy, do Wysowej, w trakcie którego zamordowałam na śmierć swoje stare wierne buty turystyczne firmy Kaiteki kupione w roku 2011. Będę za nimi tęsknić, bo były wyjątkowo wygodne i ani razu mnie nie obtarły. Wędrowałam w nich po szlakach wokół Tylicza, Wysowej, Komańczy, Wetliny i Dukli, a także po Tatrach Słowackich, gdzie wibram na piętach starł się prawie do gładkości. Przecierpiały liczne przemoczenia, pył, błoto, a nawet obsikanie przez kota (!!), zanim na drodze koło Regietowa Niżnego zaczęła im odpadać podeszwa, jak widać na zdjęciu powyżej. Mój mąż obliczył, że przez te osiem lat przedeptały lekko licząc ponad 1000 km. Stwierdził też, że nigdy w życiu nie widział równie zajechanych butów górskich... 



Z rzeczy, którymi mogę się pochwalić (wbrew pozorom lubię się chwalić!) - najpierw przekłady. W ostatnich miesiącach tłumaczyłam m.in. powieść, która ukaże się nakładem wydawnictwa Mag w przyszłym roku, oraz mikropowieść, którą już wkrótce przeczytacie w Fantastyce: Wydaniu Specjalnym. Przełożone opowiadanie Blake'a Charltona pt. Niebo w kwiatku koniczyny ukazało się w FWS nr 03/2018, zaś w październiku nakładem Papierowego Księżyca wyjdzie wreszcie - przetłumaczone jeszcze w 2017 - Zaklęcie życzeń, powieść młodzieżowa Chrisa Colfera - pierwszy tom cyklu Kraina opowieści.

W miesiącach letnich reanimowaliśmy też dział literacki Esensji, publikując opowiadanie Mirosława Doleżycha Cienie o zaginionym świecie karpackich Bojków, opowiadanie sf Rafała Charłampowicza Jojo o niebezpieczeństwach transhumanizmu oraz mainstreamową impresję Jakuba Housta Extrema unctio o księdzu, który przybywa udzielić ostatniego namaszczenia staruszce w wymierającej wiosce.


Moja własna lista publikacji wydłużyła się tymczasem, jak zdążyłam poinformować przed zamilknięciem, o opowiadanie Pod skórą w darmowej antologii Fantazmaty. Tom 1, a kolejne opowiadanie napisane do innej antologii czeka cierpliwie na swoją kolej. Ten drugi projekt to będzie coś absolutnie i bez dwóch zdań bombowego, już nie mogę się doczekać chwili, kiedy będzie można podać więcej informacji! Powiem tyle, że o ile ja popełniłam tekst na motywach rosyjskich, w którym przewijają się: poemat Puszkina Rusłan i Ludmiła, oblężenie Leningradu i delikatny wątek sf, o tyle pozostałe opowiadania tworzą jeszcze bardziej eklektyczną mieszankę.

Pracuję też - już oficjalnie i na serio - nad czwartym tomem Teatru węży. Wypatrujcie Krzyczącego w roku 2019!

I wreszcie - moje przetłumaczone na angielski opowiadanie Returning to the Garden ukazało się ostatnio online w zinie Longshot Island (wersję polską, zatytułowaną Powrót do ogrodu, znajdziecie w zbiorku Po stronie mroku).




2018-04-24

Szalona wiosna


Jak w tytule - kwiecień mija mi intensywnie, głównie pod znakiem tłumaczeń oraz rozwleczonej na raty przeprowadzki. Przegrzebywanie się przez nagromadzone na półkach i w szafkach warstwy osadowe własnej majętności, którą trzeba posortować, a niektórych rzeczy z bólem serca się pozbyć, budzi we mnie melancholijne, by nie rzec filozoficzne refleksje. Już któryś z kolei dzień egzystuję w chaosie wśród reklamówek i walizek, ale powtarzam sobie, że już niedługo, na dniach zyskam uporządkowane, cichsze miejsce pracy. 

26 kwietnia i 10 maja będę prowadzić dwuczęściowe warsztaty literackie w Bibliotece Kameralnej SM "Czechów" przy ul. Harnasie 11 (w budynku administracji Osiedla Szymanowskiego), za każdym razem w godzinach 18:00 - 20:00. Zainteresowanych serdecznie zapraszam. Wbrew temu, co stoi na plakacie, nie będą to warsztaty poświęcone stricte pisaniu dark fantasy, tylko po prostu warsztaty literackie o charakterze ogólnym (chociaż oczywiście przygotuję kilka rad dotyczących konwencji, z którą miałam najwięcej do czynienia). 





2018-04-16

Premiera antologii i spotkanie autorskie


Dopiero co narzekałam, że trwa ponury luty, a tu nie wiadomo kiedy minęła połowa kwietnia... Trochę strach. Tak czy inaczej, w Lublinie wiosna w pełnym rozkwicie, drzewa kwitną, słońce przygrzewa, koty linieją. Wiosna motywuje do spędzania czasu na dworze, ale i odciąga od biurka tudzież od innych obowiązków.

A jakie wiosenne wieści przynoszę?

Z dniem 16 kwietnia dostępny jest już tom I darmowej e-antologii Fantazmaty, w którym znalazło się m.in. moje opowiadanie Pod skórą (przejmujące, posępne i nieskromnie powiem, że lubię ten tekst). Cieszę się, że mogłam wziąć udział w tym projekcie, bo to dość unikatowe przedsięwzięcie na dużą skalę: 20 opowiadań, 11 miesięcy pracy i wysiłek ponad 100 osób. Gorąco zachęcam do pobierania, czytania i udostępniania. Tom II ukaże się na jesieni. 

Antologię można pobrać pod następującymi adresami:
ePub: http://fantazmaty.pl/pobieranie/fantazmaty-tom-i-epub/
mobi: http://fantazmaty.pl/pobieranie/fantazmaty-tom-i-mobi/

Więcej informacji: http://fantazmaty.pl/projekty/fantazmaty-tom-i/


Lista opowiadań i twórców (w kolejności alfabetycznej):

„Babie lato” – Piotr Borlik
„Drakodoncja stosowana” – Kamila Dankowska
„Następna stacja: Katastrofa” – Piotr Gruchalski
„Zachwyt” – Wojciech Gunia
„Pod skórą” – Agnieszka Hałas
„Dzień Walpurgii” – Ahsan Ridha Hassan
„Na podobieństwo” – Alicja Janusz
„Pan Kukiełka” – Dawid Kain
„Dwie głowy węża” – Magdalena Kucenty
„Gang Higiena” – Kazimierz Kyrcz Jr, Michał Walczak
„AJAS 22.9.5.12.11.9” – Jacek Łukawski
„Trupy” – Paweł Majka
„Wieczne życie” – Tomasz Przyłucki
„Na obraz i podobieństwo” – Krzysztof Rewiuk
„Śnienie” – Marcin Rusnak
„Błędny rycerz” – Andrzej W. Sawicki
„Ego te absolvo” – Agnieszka Sudomir
„Księga Daat” – Anna Szumacher
„I moją głowę też” – Alicja Tempłowicz
„Rzeczy, które robisz w Łodzi, będąc martwym” – Istvan Vizvary






I druga wiadomość - na dniach, 19 kwietnia, będę miała w Lublinie spotkanie autorskie w Biblio (filia 32 MBP w Lublinie). Adres: ul. Szaserów 13-15, godzina 18:00.


Na koniec jeszcze podzielę się linkiem do recenzji W mocy wichru na blogu "Z pamiętnika książkoholika", bo spodobało mi się to omówienie trzeciego tomu cyklu żmijowego (a w komentarzach dyskutujemy na temat życia uczuciowego żmija).

I tak, wiem, wiem. Nic mi nie mówcie. POWINNAM TERAZ PISAĆ CZWARTY TOM!



2018-03-31

Przed Wielkanocą


Przed Wielkanocą, jak każe odwieczna tradycja, trzeba posprzątać - przynajmniej odrobinę, pobieżnie i z wierzchu. (Planowałam pomyć okna! Przysięgam! Ale pogoda bardzo stanowczo zakomunikowała, że w tym roku okna zostaną pomyte PO świętach.)

Niestety nie umiem podczas sprzątania wymyślać fabuł. Ani scen. Ani nawet pojedynczych zdań. Jeśli o czymś rozmyślam podczas machania ścierą, to o życiu.

Po długich przemyśleniach dochodzę do wniosków, które dla kogoś obserwującego mnie z boku pewnie byłyby oczywiste już kilka lat temu. Czasem po prostu gnębi nas coś na kształt psychicznej dalekowzroczności; sprawy i zagadnienia bliskie sercu widzimy niewyraźnie. Spędziłam przez ostatnie lata sporo czasu, robiąc rzeczy, które nie powinny w ogóle trafić na listę moich zajęć. W efekcie coraz bardziej gnębi mnie świadomość, że projekty, na których mi bardzo zależy, leżą odłogiem i nie mogą się doczekać realizacji.

Rok temu chciałam wprowadzić w swoim życiu trochę pozytywnych zmian, ale samozaparcia starczyło mi na niezbyt długo (powiedziałabym wręcz, że spektakularnie go zabrakło). Wyniosłam z tego tylko jedną naukę: wiem, co nie działa. Teraz pomalutku szykuję następną reformę, może nie przez duże R, bo małymi krokami. Z tego i owego będzie trzeba zrezygnować z żalem, inne sprawy przesunąć na sam szczyt listy priorytetów... Może się uda.

A tymczasem wszystkim zaglądającym tu życzę spokojnych, wesołych i przede wszystkim pozbawionych śniegu Świąt Wielkanocnych!





Obraz: Rafael Santi, "Zmartwychwstanie Chrystusa" (ca. 1500). Tempera na desce. Polecam uwadze dynamiczną kompozycję, żywe kolory, zwłaszcza cudny błękit nieba (ultramaryna, jeśli się nie mylę), zdobienia grobowca w kształcie smoczych (?) głów oraz węża w dolnym lewym rogu. (Biedny wąż, pewnie się zastanawia, czy lada moment nie zostanie rozdeptany przez któregoś z żołnierzy.)