2017-08-18

Z życia kotów


Dawno nie dzieliłam się anegdotami kocimi, najwyższa pora to zmienić.

Moje koty, jak to w sezonie letnim, wyemigrowały do ogrodu. Wystawiam im jedzonko na zewnątrz (sucha karma i woda stoją cały czas, mokre jest serwowane trzy-cztery razy dziennie, bo Jaśnie Państwo nie zgłaszają się po jedzenie o tych samych porach). Darmową stołówkę niestety wyczaił kot sąsiadów, potężny, gruby, szaro-biały typ ze zbójecką mordą (ma na białym nosku ciemną plamę, która mu nadaje wyjątkowo chytry wygląd). Jak go widzę, to przeganiam klaskaniem, ale nie jest taki głupi i wie, że tak naprawdę nic mu nie grozi. Kiedy drzwi wejściowe są zamknięte, podkrada się jak ninja i czyści miseczki metodą hit-and-run. Podejrzewam, że jest taki wygłodniały, bo sąsiedzi próbują go odchudzać i dziwią się, czemu nie chudnie... Ofelia i Sammet zachowują się jak melepety i nie umieją go pogonić - kocica syczy, ale się boi, a Sammet ma do intruza nastawienie "peace, love, saszetek z wołowiną starczy dla wszystkich".

Wieczorami do kocich misek podchodzą też jeże, ale w tym roku nie rzucają się tak żarłocznie na karmę Purina i gotowanego kurczaka, jak to dawniej bywało, bo padały deszcze i pysznych ślimaków jest w bród. Wczoraj podczas podlewania ogrodu po ciemku o mały włos nie nadepnęłam na jeża. Coś zaburczał, pofukał i szybciutko uciekł w krzaki.

Na zdjęciu: obrażona burość i wyluzowana burość, czyli Ofelia wyniośle ignoruje Sammeta, a Sammet ma to w... ogonie.



A ze spraw nie-kocich: wielkimi krokami zbliżają się zarówno Polcon w Lublinie (będę tam z prelekcją o medykach i szarlatanach), jak i wznowienie "Dwóch kart" tudzież premiera darmowego promobooka. Oficjalny program Polconu znajdziecie tutaj. Stay tuned!


2017-08-04

Wieści wakacyjne


Po dłuższej przerwie powracam, żeby zameldować wszem wobec, że 1) żyję (aczkolwiek upał mnie męczy), 2) mam wieści, a nawet WIEŚCI. Wznowienie pierwszego tomu "Teatru węży" w Rebisie nabiera kształtów, do wiadomości publicznej podane zostały okładka oraz oficjalna data premiery - 12 września(Krzyczący w Ciemności może nie jest do końca zachwycony swoim portretem na okładce, ale przyznaje, że ogólny klimat i kolorystyka obrazka są takie jak trzeba.)

Odpowiadając na pytania, które widziałam na Fb i na forach: wznowienie NIE RÓŻNI SIĘ pod względem fabularnym od pierwszego wydania. To nadal te same "Dwie karty", które w 2011 r. wydał Ifryt, miejscami odrobinę wygładzone pod względem stylistycznym. (W jednym miejscu dopisane zostały bodaj ze trzy zdania, żeby wyjaśnić kwestię, na którą mi kiedyś zwrócił uwagę dociekliwy czytelnik - jeżeli ktoś będzie na tyle spostrzegawczy, aby wypatrzyć tę zmianę, niech do mnie napisze, a dostanie w prezencie niespodziankę).

Dla zainteresowanych, którzy chcieliby poczytać więcej o "Dwóch kartach", zapoznać się z recenzjami i zerknąć na fragmenty - zajrzyjcie do EsensjopediiMogę też zdradzić, że w związku ze zbliżającym się wznowieniem "Dwóch kart" Rebis szykuje ebook promocyjny zawierający nowiutkie, niepublikowane opowiadanie ze świata Zmroczy pt. "Królestwo i jego cienie". Świeże, napisane w grudniu 2016, nie żaden zabytek wygrzebany z szuflady. 

Kolejna ważna informacja, bo parę osób pytało - oczywiście będę w tym roku gościem na Polconie, skoro Polcon po raz pierwszy od dziesięciu lat zawita do Lublina. Konwent odbywa się w dniach 24-27 sierpnia na terenie miasteczka akademickiego UMCS. Dla mnie to będzie pamiętny Polcon, bo po raz pierwszy w życiu mam nominację do Nagrody Zajdla - za opowiadanie "Panicz z Ertel-Sega" z antologii "Na nocnej zmianie" wydanej przez Fabrykę Słów. Gdybyście mieli ochotę przeczytać to opowiadanie, to w sieci dostępny jest ebook ze wszystkimi nominowanymi tekstami - w formatach .pdf, .epub lub .mobi, do wyboru. Jeżeli ktoś nie zna Krzyczącego w Ciemności, to niniejszym ma idealną okazję, żeby się zapoznać.

Pochwalę się wreszcie, bo jestem dumna - w sierpniowej "Nowej Fantastyce" ukazał się mój przekład opowiadania T. Coraghessana Boyle'a pt. "Retrospektor" ("The Relive Box"). Co prawda chochlik drukarski interesuje się najwyraźniej ideologią gender, bo zaszalał tak, jak pokazuje zdjęcie poniżej... (I ja, i redaktor prozy zagranicznej sprawdziliśmy pliki u siebie - żadne z nas nie przyznaje się do odpowiedzialności za tę literówkę!) W tym samym numerze NF znalazło się opowiadanie Marcina Rusnaka pt. "Trzy zapałki". 




Kiedyś muszę w końcu napisać relację z Wrocławskich Dni Fantastyki, które odbyły się w drugim tygodniu lipca - veni, vidi, było upalnie, ale uroczo. Po raz pierwszy w życiu prowadziłam spotkanie z autorem zagranicznym (Brian McClellan), pierwszy raz brałam udział w panelu dyskusyjnym tłumaczy, poszalałam trochę na panelach anglojęzycznych (możliwość zasiadania na panelu między Angusem Watsonem a Grahamem Mastertonem - bezcenna!) i świetnie się bawiłam. Niestety sprężam się teraz, żeby skończyć w sierpniu jedno dość obszerne tłumaczenie, więc - bez długich wyjaśnień czy usprawiedliwień - jeszcze przez miesiąc blogi będą leżały odłogiem, może nie zupełnie, ale w dużym stopniu. 




2017-07-05

Wrocławskie Dni Fantastyki 7-9 lipca



Ze szczerym żalem przyznaję - z powodu nadmiaru spraw (a częściowo również z braku siły) przejściowo zupełnie odpuściłam blogowanie i nie wiem, kiedy powrócę do pisania notek. Melduję jedynie, że w dniach 7-9 lipca będę bawić we Wrocławiu na Wrocławskich Dniach Fantastyki, które odbywają się w leśnickim Zamku, tam, gdzie mieści się Centrum Kultury "Zamek" (plac Świętojański 1) oraz na terenie pobliskiego Parku Leśnickiego.

Poniżej lista punktów programu, w których biorę udział. 


[CZYTELNIA LIVE] Piątek 16:00, [Park] Strefa spotkań

[PANEL] Fantasy without limits Uczestnicy: Lazare Gvimradze, Brian McClellan, Angus Watson, Agnieszka Hałas, Graham Masterton 
Piątek 18:00, [I] Aula – 101

There are many kinds of fantasy including literature, games and graphics. Which of them are still evolving? Are we able to create something new or maybe there are limits to our imagination?


[PANEL] Fantastycznych kobiet Harda Horda Uczestnicy: Aneta Jadowska, Marta Kisiel, Agnieszka Hałas 
Sobota 12:00, [I] Aula – 101

Wszystko, czego nie wiecie, a chcielibyście wiedzieć o grupie i okolicznościach powstania katalogu Fantastic Women Writers of Poland. A także: – słów kilka o zaletach team workingu i o tym, dlaczego warto zakładać grupę literacką; – gdzie diabeł nie może, tam baby pośle, czyli o tym, dlaczego nie warto przyjmować do wiadomości, że „się nie da”; – dlaczego wiedza tajemna nie służy pisarzom, czytelnikom i branży jako takiej; – nikt cię tak nie zrozumie jak współskazaniec, czyli psychologiczny aspekt zrzeszania; – o prątkujących inspiracjach, pączkującej energii i zaraźliwym optymizmie wielkich planów. Oraz o tym, czy zamierzamy spalić na stosie wszystkich mężczyzn, czy tylko literatów.


[PRELEKCJA] Przyczajony gwóźdź, ukryte powrósło – czary i przesądy w hodowli zwierząt 
Sobota 14:00, [I] Sala Prelekcyjna II – 106

Hodowli bydła i owiec towarzyszyło w dawnej Polsce mnóstwo najróżniejszych zabobonów. Czarownice odbierały krowom mleko i zsyłały choroby na inwentarz, a na terenach górskich każdy baca musiał być wprawnym czarownikiem. Jak można wydoić rzemień? Co zakopywano pod zagrodą dla owiec? Od czego krowy doją się krwią i jak sprawić, żeby czarownicy wypadły zęby? Przyjdźcie i posłuchajcie tych oraz innych ciekawostek.


[AUTOGRAFY] Sobota 15:00, [Park] Strefa spotkań


[PANEL] Szukając krawędzi fantastyki Uczestnicy: Andrzej Zimniak, Agnieszka Hałas, Robert Wegner, Marek Oramus, Dominika Oramus, Wojciech Szyda, Michał Cetnarowski Sobota 17:00, [I] Aula – 101

Czy mogą powstać jeszcze nowe gatunki? Czy jest jeszcze świeżość w fantastyce? Czy wyobraźnia ma swoje granice? W poszukiwaniu granic fantastyki.


[PANEL] Z obcego na nasze Uczestnicy: Michał Jakuszewski, Agnieszka Hałas, Jarosław Rybski, Piotr W. Cholewa 
Sobota 19:00, [I] Aula – 101

Tajniki i pułapki przekładów.


[PANEL] Kill`am all – how to kill the hero?
Uczestnicy: Brian McClellan, Angus Watson, Agnieszka Hałas, Graham Masterton 
Sobota 20:00, [I] Aula – 101

Nowadays killing heroes has become one of the most popular tropes in popculture. But how can the author kill his character with style? And is it difficult to find a creative way to slay the hero? Find out during this debate.


[WARSZTATY] Warsztaty literackie. 
Niedziela 10:00 - 12:50, [II] Sala prelekcyjna IV – 203




2017-05-16

Ciąg dalszy wieści majowych



Piszę! Blog chwilowo zaniedbany i lojalnie uprzedzam, że jeszcze przez jakiś (nieokreślonej długości) czas tak pozostanie. Nowy tekst rodzi się jak pajęczyna - z cieniuteńkich nitek, a pająk ma nade mną tę przewagę, że nosi w swojej pajęczej główce zakodowany wzór gotowej sieci, zaś ja wymyślam fabułę ze sceny na scenę (z doświadczenia wiem, że pierwszy naprawdę porządny, wiążący konspekt powstanie dopiero wtedy, kiedy będę mieć przynajmniej 30% materiału - wcześniej są konspekty robocze, które zmieniają się 10 razy). Tytułu też jeszcze nie mam (miałam roboczy - "Zawilce dla Klary" - ale już się zdezaktualizował, bo scena z zawilcami chwilowo wyleciała). Generalnie - jest powieść under construction, wykopy, koparka, betoniarka, pręty zbrojeniowe, błoto rozjeżdżone przez ciężki sprzęt i brzydko się wyrażający panowie w odblaskowych kamizelkach ochronnych. I autorka, która przejściowo nie bierze się za blogowanie, pisanie recenzji ani beta-reading czegokolwiek, żeby się nie wybijać z rytmu.

Z dobrych wieści - będę się ładnie uśmiechać i uprawiać autopromocję na Warszawskich Targach Książki w sobotę 20 maja w godzinach 13:00 - 14:00 na stoisku POLCON 2017 (355/G). Polcon 2017 odbywa się w Lublinie i jestem na liście gości (swoją drogą z mojej strony duże podziękowania i ukłony dla Lubelskiego Stowarzyszenia Fantastyki "Cytadela Syriusza", które na przestrzeni lat konsekwentnie organizowało mi spotkania autorskie, zapraszało na imprezy i generalnie starało się mnie promować jako lubelską autorkę fantastyki. Dzięki!!) Zamierzam też kręcić się po terenie Targów w piątek, gdyby ktoś chciał pogadać. Rok temu nie udało mi się wybrać do Warszawy, dwa lata temu byłam w charakterze szarego uczestnika i bardzo mi się podobało, napisałam nawet relację na starym blogu. Wbrew pozorom nie przerażają mnie takie imprezy, gdzie jest duchota, tłum i gwar, a atmosferę gigantycznego kiermaszu książek odbieram pozytywnie - co innego, gdyby to był kiermasz, nie wiem, obuwia albo materiałów budowlanych.

Dwie karty figurują w katalogu wydawnictwa Rebis na rok 2017, okładki ani daty premiery co prawda jeszcze nie ma, ale jest opis książki i numer ISBN, więc zdaje się, że to widmowe wznowienie pomalutku zyskuje konkretny kształt. Wobec powyższego faktu oraz pod wpływem namów znajomych zrobiłam coś, przed czym długo miałam opory, to znaczy założyłam sobie na Facebooku oficjalny autorski fanpage. O! Moja kariera nabiera tempa ;)

Z końcem maja, jeśli nic nieprzewidzianego się nie wydarzy, jadę w Bieszczady i to jest może najbardziej pozytywna informacja z powyższych. W ubiegłym roku udało mi się zaliczyć krótki czerwcowy wypad do Komańczy i to wszystko - w lipcu kot Sammet raczył sobie złamać tylną łapę, a różne komplikacje z tym związane ciągnęły się aż do września.

Skoro o kotach mowa - dodatkowego materiału prasowego na dzisiaj dostarczyła Ofelia. Do moich rodziców przyjechała w gości znajoma z Holandii. Śpi w pokoju gościnnym, w którym Ofelia zazwyczaj spędza noce na kanapie. Kocica okropnie się obraziła na tak wstrętnego intruza - najpierw miauczała i usiłowała obcą panią przegonić, a kiedy się nie udało, odwróciła się ogonem, poszła na dwór na całą noc i następnego dnia trzeba było jej dać śniadanie na zewnątrz, bo nie chciała przyjść do domu. Ostatnio strzelała takie fochy 3 lata temu, kiedy w domu pojawił się Sammet - wtedy Ofelia wyprowadziła się do ogrodu na 3 miesiące (lipiec - sierpień - wrzesień) i wróciła dopiero w październiku, kiedy nadeszły chłody.


2017-05-08

Wieści majowe lotem błyskawicy



Maaaj! Sezon spacerowy w pełni! Wprawdzie podobno nadchodzi kolejne ochłodzenie (pogodo, weź ty się ogarnij), ale co sobie pobyłam na świeżym powietrzu w długi weekend majowy, to moje.

W przelocie dzielę się garstką wieści. Przede wszystkim ogłoszone zostały nominacje do Śląkfy za rok 2016 i... po raz drugi znalazłam się na liście w kategorii "Autor Roku" (z pisarzy fantastycznych nominowani zostali też Aleksandra Janusz, Marcin Mortka i Krzysztof Piskorski). Miłe zaskoczenie i kolejny zastrzyk motywacji do działania (czytaj: pisania).

Druga dobra wiadomość to że 20 maja (sobota) najprawdopodobniej będę mieć spotkanie autorskie na Warszawskich Targach Książki na stoisku promującym Polcon 2017 (stoisko 355/G). Czekam jeszcze na informację, o której godzinie. Wstępnie zamierzam pojechać do Warszawy 19 maja i spędzić na Targach 2 dni, bo impreza zdecydowanie jest tego warta, jeśli komuś nie przeszkadza dziki tłum i hała... ekhm, gwar (osobiście na widok niezliczonych stoisk z książkami dostaję tak radosnego oczopląsu, że nie przeszkadzałaby mi nawet orkiestra grająca cover znienawidzonej przeze mnie piosenki z filmu "Titanic"). Gdyby ktoś z zaglądających tutaj planował zjawić się na Targach i chciał zamienić parę słów, niech da znać.

I wreszcie - dostałam informację, że wznowienie "Teatru węży" w Rebisie opóźnia się z przyczyn czysto organizacyjnych (przeciągają się prace nad szatą graficzną). Pozostaje czekać. Mam nadzieję, że niedługo będę mogła pokazać nową okładkę do "Dwóch kart" oraz podać planowaną datę premiery.


2017-05-01

Jak wygląda Hades?


Pisząc, nie jest łatwo odchodzić od ścieżek, które już wielokrotnie przedeptano. Czasami czuję pokusę, żeby skonfrontować owoce swojej wyobraźni ze skojarzeniami, które wyobraźnia podsuwa bliźnim w odpowiedzi na dane hasło. Jakiś czas temu zadałam znajomym na Fb pytanie: „w jakich ciuchach wyobrażalibyście sobie Hadesa, gdybyście go mieli spotkać na ulicy we współczesnych realiach?” Odpowiedzi były tak ciekawe, że uznałam za stosowne je tutaj wykopiować i zachować dla potomności. Niektórzy do wpisów dodali zdjęcia, też przekopiowane poniżej (Wolverine w czarnym garniturze i czarnej koszuli, pod krawatem; Mads Mikkelsen też w czarnym garniturze i czarnej koszuli; malunek z jakiejś antycznej wazy przedstawiający trójkolorowego Cerbera).

A „mój” Hades w powstającym właśnie tekście będzie wyglądał inaczej niż którykolwiek z opisanych! (Możecie zgadywać w komentarzach, jaki wygląd i stylizację mu wymyśliłam – ciekawe, czy ktoś zgadnie?)


Bogaty i niewidzialny....hmm, idealnie skrojony szary garnitur, choć te platynowo złote spinki hmmm ;)”

„W czarnym prochowcu i kaszkiecie.”

„Już zawsze będę go widzieć jak Hadesa z "Summerlong" Beagle'a - eleganckiego (ale to raczej taka bezwysiłkowa elegancja niż odpicowany wizerunek), z ormiańską urodą, około 50 lat.”

„Jak James Dean ;)”

„czarny przylegający t-shirt, czarne dżinsy, lekko staromodny”

„Miły staruszek opiekujący się ogrodem na małej działce pod miastem.

Stary profesor w bezrękawniku w kratkę. Zapewne z psem na smyczy.”

Brodaty drab w czarnym dresie adidasa z mastifem na łańcuchu lub coś z zupełnie innej beczki - kloszard za którym ciągnie się smród i parchaty kundel. Tak czy inaczej pies musi być. Hades bez Cerbera to jak Geralt bez płotki.” 

„Absolutnie styl motocyklowy.”

„Skóra, fura i komóra? Plus pitbul. Plus gruuuby łańcuch na kudłatej piersi.”

„Taki nienajmłodszy już facet w typie mechanika albo specjalisty od pralek, no - rzemieślnika raczej niż arystokraty; wyświechtana, czarna skórzana kurtka, włosy trochę przydługie, żeby można je było nazwać dobrze uczesanymi, ale za krótkie na hipsteryzm, stare czarne dżinsy wystrzępione na szwach do białej miękkości od wieloletniego używania, traperki.”

„Mroczniejsza wersja Dehnela, nie gotyk, raczej Rimbaud. Albo skórzany płaszcz i czarna koszula, oficerki.”

„Taki stróż cmentarny w waciaku i gumowcach oblepionych błotem. Z torbą w której trzyma narzędzia, szuflą, którą poprawia osypującą się ziemię. Za stróżówką ma pordzewiałą kosiarkę i kosę. I kopci sporty. Humorek ma trochę wisielczy, ale dobrotliwy.”

„Zależy przy jakiej pogodzie w sumie. Ciemne dżinsy albo jakieś bardziej płócienne spodnie. Mogą być czarne, brązowe albo inne bordowe, byle ciemne. Buty takie neutralne, miejskie, też ciemne. Koszulka jakaś z tych bardziej artystycznych, z efektownym nadrukiem na całości, jakąś współczesną sztuką (o Hadesie wiem na pewno, że się łatwo zakochuje, jest zaborczy i kocha sztukę, zwłaszcza muzykę). A jak jest chłodniej, to pewnie koszula w mocnym kolorze i płócienna marynarka. Jesienią i zimą pewnie elegancki płaszcz. Obrączka. Łańcuszek z jakimś wisiorkiem typu "przełam na pół z ukochaną" dzielony z (ukochaną) żoną, która pracuje cieplejsze pół roku za granicą w jakimś ekologicznym NGOsie prowadzonym przez jej mamusię, a teściową Hadesa (z którą ten jest zresztą w stałym konflikcie).

Hades w związku z tym nie znosi cieplejszej połowy roku i chodzi wtedy wiecznie wkurzony, wyżywając się trochę na swoich pracownikach. Uwielbia za to zimę i jesień, bo wtedy żona jest na miejscu. Jest szefem naprawdę wielkiego międzynarodowego korpo, którego główną częścią jest biznes mieszkaniowy (główne hasło reklamowe mówi "jeśli u nas zamieszkać, już nigdy nie zechcesz wyjechać"), ale są też inne gałęzie (choćby transport śródlądowy). Jest sponsorem lokalnej opery i filharmonii, a także obiecujących artystów muzyków różnych nurtów.

Ciemna karnacja, ciemne, prawie czarne włosy, dobrze przycięty zadbany zarost. Nieco drapieżny (i zarost, i rysy twarzy). Lubi duże psy.”

„Zdecydowanie pan z klasą - garnitury trzyrzędówki, CEO sieci zakładów pogrzebowych.” 

Hades, gotycko. Czarna marynarka ze stójką, długości do pół uda, czarne skórzane spodnie, ful wypas glany, biała jedwabna koszula.” 

Ja go widzę jako lekko szpakowatego pana kolo 50tki w dobrze uszytym garniaku :)”

„1) Hades jest bogiem samotnym i mieszkającym w samotności. Żona i tak opuszcza go na długie miesiące, jedyna kochanka - nimfa Menthe - padła ofiarą gniewu tejże żony, zamieniona w roślinę, ta trochę powszechniej znana córka, Melinoe, jest boginią koszmarów sennych i na co dzień towarzyszką swej babki-ciotki, Demeter - a i tak nie wiadomo, czy nie jest ona przypadkiem dzieckiem Zeusa, który miał zgwałcić własną córkę Persefonę pod postacią węża (taka jest wersja w bodaj Hymnie orfickim do Melinoe.) 2) Hades jest bogiem pasywnym, surowym, odpowiedzialnym; bardzo pilnuje, żeby mu nikt z królestwa nie uciekał, ale nikogo tam przemocą nie ciągnie. 3) Hades, w sztuce, jest zawsze dojrzałym, brodatym mężczyzną w długich, oficjalnych, staroświeckich szatach, często z kłosem zboża, zwykle z wiadomym pieskiem.

Ergo, cóż - zadbany, nieco staroświecko ubrany - trochę go widzę jak jednego z moich dawnych wykładowców, w czarnych materiałowych spodniach i czarnym golfie pamiętającym chyba czasy egzystencjalistów, w okularach w rogowej oprawce i kaszkiecie a la paryski, milkliwy starszy pan z książką wychylającą się z czarnej, podniszczonej torby, bez uśmiechu na twarzy, z łaciatym trójkolorowym psem. Ach, jeszcze obrączka na palcu, wypolerowana, choć zawsze na ławce w parku, koło tego wielkiego ciemnego cyprysa, siedzi sam. W telefonie, model sprzed ładnych paru lat, ma raptem kilka numerów, ale i tak zdarza mu się rozmawiać głównie z bratem - nie, nie tym naprawdę sławnym, tym drugim; no i czasem siostra Hestia zadzwoni i zapyta, co słychać, ona się zawsze o wszystkich w rodzinie martwi.”  

„W czarnym anturażu, elegancki, ale nie bardzo klasycznie, z nutką dekadencji.”

W czarnym garniturze, białej koszuli i w muszce białej w czarne groszki. Łysy. Do garnituru glany wypastowane na błysk.”


Prawda, że interesujący przegląd? Szczególnie podobało mi się "no i czasem siostra Hestia zadzwoni i zapyta, co słychać, ona się zawsze o wszystkich w rodzinie martwi".

A książka, w której Hades jest postacią poboczną, pisze się pomalutku, chociaż pomysły jak zwykle mi mutują i nie mam jeszcze ani ostatecznej koncepcji fabuły (mam konspekt roboczy, który mi się nie podoba, więc połowę klocków pewnie z niego wyrzucę i zamienię na inne), ani zakończenia (wymyśliłam zakończenie robocze, z którego nie jestem zadowolona), ani tytułu (jest tytuł roboczy - jak wyżej). Czyli wszystko wygląda dokładnie tak samo, jak w przypadku moich poprzednich książek: żadnego misternego planu, którego później nie umiem się trzymać, tylko powolne rzeźbienie w glinie fabularnej metodą prób i błędów. I niepokój, czy ostatecznie uda mi się zastąpić te robocze, średnio satysfakcjonujące pomysły lepszymi.



2017-04-22

Zimna wiosna



Mało oryginalnie powiem – zimno jest! W Lublinie co prawda nie mieliśmy śniegu na Wielkanoc, ale niewiele brakowało. Znajoma trafnie podsumowała aktualną pogodę „chińska podróba wiosny, i to z tych tańszych”. W ogrodzie oraz na osiedlu ładnie widać, które rośliny potrzebują jakich temperatur minimalnych, żeby wypuścić liście i kwitnąć: sumaki octowce (jeśli ktoś nie kojarzy – to te niezbyt wysokie drzewka z karminowymi kwiatostanami w kształcie grubego stożka oraz pierzastymi liśćmi, które jesienią przybierają piękne kolory) nadal straszą bezlistnymi gałęziami, a ozdobne paprocie dopiero wystawiają nad ziemię pierwsze spiralnie skręcone pędy.

Nie bardzo miałam siłę dzisiaj kombinować z dłuższym wpisem, więc wynotowałam dla Was co zabawniejsze literówki podrzucone ostatnio na dwie Facebookowe grupy dla tłumaczy, które śledzę:

„W stanie zapaści trafił na oddział rabunkowy”

Literówki psychoanalityczne:
„upał przekraczał czterdzieści stopni w cieniu, a w dodatku było parno jak w jaźni”

„Czy kiedykolwiek prał pan swoje matki w zlewie?”

Literówka opozycyjno-reprodukcyjna: „strajk godowy”

i kulturowo-techniczna:

"Zacisk mocujący do rabinek kablowych".


Na swoim prywatnym podwórku mam znowu pewną życiową zagwozdkę decyzyjną, chodzę i się gryzę – tak już widać musi być. Mój humor ratuje głównie „Wesele Figara” z YouTube, wersja, w której rolę Figara śpiewa Włoch Ildebrando D’Arcangelo (przystojny śpiewak operowy to zawsze dodatkowy plus - taki Bryn Terfel pięknie śpiewa, ale wygląda... specyficznie), w rolę Zuzanny wcieliła się Niemka Diana Damrau, a cała obsada ładnie gra i ładnie wygląda na scenie. Wnętrza i kostiumy są stylizowane na XVIII wiek, ale mi się kojarzą z moim „Teatrem węży”. Słucham sobie tego na słuchawkach z telefonu i co jakiś czas zerkam na ekran. Nieustająco mnie bawi, że słynna aria Figara "Non più andrai" z tej opery to naśmiewanie się z XVIII-wiecznego odpowiednika naszego "chłopaczka w rurkach" w duchu "pójdziesz do wojska, tam ci dadzą w kość i zrobią z ciebie mężczyznę"[1]. Straszny złowrogi gender też jest, bo w jednej ze scen hrabina i jej pokojówka próbują rzeczonego młodego pazia przebrać za dziewczynę i umalować. Wszystko na czasie!




Gdyby ktoś chciał w pigułce zobaczyć, czemu lubię tę operę, niech sobie przewinie do 1:16:26, do arii "Esci omai, garzon malnato". 
Hrabia wściekł się, bo sądzi, że w zamkniętej na klucz garderobie hrabiny znajdzie jej kochanka (wspomnianego wyżej pazia Cherubino). Paź rzeczywiście siedział w garderobie (pokojówka już zdążyła go wypuścić bez wiedzy hrabiny i zamienić się z nim miejscami), ale hrabina nie jest niewierną żoną, cała sytuacja wynikła wskutek pewnej intrygi, jak to w komediach romantycznych. Hrabina najpierw próbowała wmówić mężowi, że w garderobie jest pokojówka Zuzanna, która mierzy swoją suknię ślubną, ale w końcu złamała się i wyznała, że ukrywa się tam paź. Po dłuższej awanturze z groźbami karalnymi (jak dorwę drania, to zabiję) hrabia otwiera garderobę i znajduje w środku... Zuzannę w sukni ślubnej (1:19:35). Zuzanna dyga bezczelnie i stwierdza "Panie, skąd to zdumienie? Proszę, weźcie szpadę i zabijcie pazia, tego podle urodzonego pazia - stoi przed wami."

*

Na koniec jeszcze przypomnę, że został niecały tydzień na wysłanie swoich kandydatur na nominacje do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza Zajdla dla powieści z szeroko pojętej literatury fantastycznej. Na liście powieści wydanych w ubiegłym roku są m.in. książki zaprzyjaźnionych autorek – Marty Kisiel, Aleksandry Janusz i Anety Jadowskiej, a także świetna powieść Radosława Raka Puste niebo


[1] Dla niedomyślnych: bawi mnie to, że od skomponowania opery minęły ponad dwa wieki, nastąpiła rewolucja przemysłowa, technologiczna i informatyczna, pozmieniały się obyczaje, moda, a ten konkretny żart się nie zdezaktualizował...