2019-07-13

Rozmowa z arcymistrzem


Miałam pisać relację z Wrocławskich Dni Fantastyki, ale muszę najpierw ruszyć energiczniej z miejsca z nową książką, żeby nie ugrzęznąć w prokrastynacji na amen... Dlatego relacja czeka na swoją kolej i jeszcze chwilkę poczeka, a póki co pochwalę się kolejnymi recenzjami Śpiewu potępionych:


Podrzucam też kawalątek surowego tekstu z warsztatu, bo mi to dobrze robi na morale!


* * *


 Deszcz bębnił o szyby w wysokich oknach, z których każde było zwieńczone małą witrażową rozetą. Pałacyk na wyspie Lyss, ulubiona rezydencja arcymistrza Elity, należał wcześniej do pewnego talmeńskiego magnata, ale wznieśli go camarryjscy budowniczowie, słynący ze swego kunsztu w łączeniu stylów. Nawet Akhania ar Vithanare, która preferowała surowszą architekturę i skromniejszy wystrój wnętrz, musiała przyznać, że ostrołukowe sklepienia, strzeliste kolumny i barwne mozaikowe posadzki tworzą wyjątkową całość. Mahoniowe meble w małej sali audiencyjnej dobrze wpisywały się w ogólną atmosferę elegancji i dostojeństwa.
Arcymistrz stał przy kominku, w którym pełgały różnobarwne płomyki. Ruchem dłoni zamknął niewielki portal do królestwa salamander, po czym odwrócił się, by powitać maginię. Błękitno ubrany sługa, który wprowadził Akhanię do komnaty, odprawiony skinieniem skłonił się nisko i wyszedł. Drzwi zamknęły się za nim bezszelestnie.
– Jak twoje zdrowie? – zapytał arcymistrz, gdy zostali sami.
– Lepiej – odrzekła wymijająco. Wiedziała, że jeśli tylko chciał, mógł poznać szczegóły od medyków, którzy ją leczyli od czasu zamachu. Rany zdążyły się wygoić, lecz skutki obrażeń wewnętrznych będą prześladować ją jeszcze długo mimo leczniczych eliksirów i talizmanów. Musiała się oszczędzać, regeneracja nadal pożerała większość jej sił. Tych magicznych też.
– To dobrze. Srebro cię potrzebuje. Wiesz o Naharze?
Skinęła głową. Stos pogrzebowy zmarłego przed tygodniem mistrza Nahara Tiriaka ar Toth jeszcze dobrze nie wystygł, gdy szpiedzy Elity przynieśli wstrząsającą wieść, że od lat działał potajemnie jako agent Doliny Rdzy. Gdy jego ciało umarło, odrodził się w Otchłani pod postacią demona.
Gdyby ta wiadomość nadeszła przed rokiem, Akhania w pierwszym odruchu pomyślałaby, że szpiedzy są w błędzie lub kłamią. Jednakże Nahar nie był jedynym zdrajcą, którego działalność wyszła na jaw w ostatnim czasie.
– Źle to wróży – podjął arcymistrz. – Mohellen ar Vanth, Luisper ar Adan, teraz Nahar...
– Wierzchołek góry lodowej – skomentowała sucho Akhania.
– To nie ulega wątpliwości. – Zniżył głos, choć komnata była opleciona czarami wygłuszającymi dźwięki. – Sytuacja przypuszczalnie wygląda jeszcze gorzej niż sądzimy. W ręce moich ludzi wpadła lista zdrajców, których osobiście zwerbował Nahar. Liczy dwadzieścia osiem nazwisk.
– Magów?
– Głównie akolitów i sług. Personalia są zaszyfrowane, trwają prace nad złamaniem szyfru. Jak dotąd udało się zidentyfikować dwie osoby. Jedną z nich był odźwierny z Pawilonu Portali na Wyspie Łabędzi. Zniknął, nim zdążyliśmy go pojmać. – Arcymistrz zrobił pauzę, uniósł palec. – Druga to dostawca, który latami dostarczał owoce morza na mój stół tu na Lyss.
Akhania skinęła głową. Komentarze wydawały się zbędne.
– To nie wszystko. – Arcymistrz nachylił się, zniżając głos jeszcze bardziej. – Szpiedzy donoszą, że Dolina Rdzy w ostatnich dniach znacznie zwiększyła swoją aktywność. Zdemaskowali i zabili Skorpenę...
– Skorpena nie żyje? – Poruszona magini weszła mu w słowo.
– Zginęła na ziemi niczyjej w szóstym dominium astralnym, próbując zbiec przed siepaczami Rdzawego Króla. Jednakże wcześniej zdążyła przekazać informacje, z których wynika, że Dolina Rdzy właśnie rozpoczyna realizację planu, przed którym ostrzegano nas już miesiące temu. Wygląda na to, że pojawienie się Nahara tam na dole mogło być ostatnim klockiem w układance.
– Wiedzieliśmy, a mimo to nie zdołaliśmy im pokrzyżować szyków. – Było to raczej stwierdzenie faktu niźli zapytanie.
– Nie, nasze próby przeciwdziałania spaliły na panewce.
– Cóż za zbieg okoliczności. Zupełnie jak na Wyspach Śpiewu.
– Owszem, całkiem jak na Wyspach Śpiewu. – Arcymistrz z ciężkim westchnieniem przeczesał dłonią siwą brodę, obrócił w palcach zawieszony na szyi srebrny medalion w kształcie pentagramu. – I oboje wiemy, czemu tak się stało.
– Fundamenty naszego domu są przeżarte zgnilizną. Mówiłam to już przed rokiem.
– Nie usłuchaliśmy cię wtedy. Przyznaję, że był to błąd. Poważny błąd.
– Wasza Świetlistość, nurtuje mnie dokładnie to samo pytanie co wtedy. – Akhania wbiła nieustępliwy wzrok w podkrążone, zmęczone oczy starszego maga. – Ilu zdrajców zasiada w samej Radzie?
Zdawało się, że temperatura w komnacie gwałtownie spadła.
– Jestem pewien lojalności członków Rady – odrzekł zimno arcymistrz. – Przejdźmy do zasadniczych spraw, czas ucieka.
Drzemiący na sofie śnieżnobiały sowokot – jedna z wielu hybryd, jakie tworzył dla rozrywki Fregelin ar Kyth zwany Drozdem, sekretarz arcymistrza – ocknął się, ziewnął i zamachał skrzydłami, po czym przefrunął na kolana starszego maga. Ten z roztargnieniem pogłaskał zwierzę po puszystej sierści, następnie zaś wyjął spod płaszcza zapieczętowany rulon dokumentów.
– Oto kopia zapisków Rihara i Borseliusa, którą kazałem dla ciebie sporządzić – oznajmił, przechodząc na tajny żargon wywiadu Elity. „Tu są dla ciebie instrukcje i rozkazy” – przetłumaczyła w myślach Akhania. – Skryba przepisał wszystkie siedem zwojów. Możesz je zatrzymać.
„Dostajesz całkowicie wolną rękę, cel uświęca środki”. Nie spodziewała się tego. Po plecach przebiegł jej chłodny dreszcz. Wielka odpowiedzialność – i równie wielkie ryzyko. Nie czuła się gotowa, ale nie mogła okazać niepewności. Srebro to niezłomność, odwaga i siła.
– Dziękuję – powiedziała powoli. – Zrobię z nich dobry użytek.
– Przeczytaj je najpierw bardzo uważnie, łącznie z notatkami, które Fregelin zrobił na marginesach czwartego zwoju.
„Zawierają ukryte informacje zaszyfrowane czwartym szyfrem Fregelina.” Coraz lepiej.
– Mam niedobre przeczucia – powiedziała cicho.
Arcymistrz pokiwał głową.
– Zawsze miałaś świetną intuicję. Przeczytaj zwoje.
Gdy się żegnali, Akhanię uderzyło, jak zmęczony wydaje się najpotężniejszy mag Siedmiu Krain. Wyglądał jak zwykły starzejący się śmiertelnik przebrany w haftowane złotem i srebrem ceremonialne szaty. Zgarbiony pod brzemieniem trosk.



2 komentarze:

  1. Za poprawiacza morale mogę pracować w dowolnych ilościach 😀 i o dowolnej porze. Dla takich okoliczności zgadzam się czekać na relację tak długo, jak trzeba. A w razie poszukiwań ochotników do betowania, służę uprzejmie 😀

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy14.7.19

    Fajne!!!

    Chomik

    OdpowiedzUsuń