2020-01-03

Latający dywan, klasa biznes


Wyszłam sobie w Nowy Rok na spacer po osiedlu, ciesząc się, że po kilku dniach okropnie przybijającej aury (źle znoszę szarą, wilgotną pogodę z nisko wiszącymi chmurami) nareszcie pokazało się słońce i trochę błękitnego nieba. Z zadowoleniem odnotowałam, że chodniki są jakby mniej zaśmiecone pozostałościami fajerwerków, niż to bywało w poprzednich latach. A przy ulicy Poligonowej, przy ścieżce rowerowej obok kontenerów na używaną odzież, moje oko przykuł taki oto obrazek:




Szybciutko wyciągnęłam telefon i zdjęcie "kącika wypoczynkowego" pofrunęło na Fb oraz Insta. Komentarze tak mi się spodobały, że przeklejam je tutaj.

"Latający dywan klasa biznes. Proste."

"INTO THE NEW DECADE!"

"Lądowanie awaryjne?"

"Łap dżina, może ma jeszcze jakieś wolne życzenia?"

"Przyleciał na dywanie, ale coś się stało..."

"Zima, normalka. Te petardy to zestaw rozruchowy do dywanu, ale widać jednak za słabe były."

"Albo klasycznie, przyleciał z tym wszystkim w kufrze i mu się spalił od fajerwerków."

"Być może Bagaż przestraszył się fajerwerków i uciekł. Ten tego, oddalił się dostojnie polować na głupków od petard. Omniom niom."

* * *

Spacer był oczywiście połączony z solidną dawką noworocznych refleksji. Dużo rozmyślam ostatnio o całej minionej dekadzie, bo z końcem stycznia 2020 upłynie dokładnie 10 lat, odkąd obroniłam doktorat, wróciłam z Niemiec do Polski, dokonałam wolty zawodowej i rozpoczęłam nowy etap życia jako wolny strzelec na umowach wydawniczych. Na przestrzeni tej dekady przez 90% czasu byłam tłumaczką na pół etatu i niszową autorką fantastyki na pół (lub trochę mniej) etatu, poza rokiem 2015, kiedy zajmowałam się praktycznie tylko tłumaczeniami. Powiem tak: o ile z każdym rokiem bardziej doceniam decyzję, żeby zrezygnować z kariery naukowej i myślę, że zrobiłam to w dobrym momencie, to nie jestem zadowolona (delikatnie mówiąc) z owoców niektórych innych decyzji podejmowanych w ciągu tych dziesięciu lat i generalnie mam poczucie, że mądrzeję za późno. Zamiast układać listę drobiazgowych postanowień noworocznych, których potem nie udaje się dotrzymać, w tym roku próbuję najpierw ustalić cele strategiczne i oddzielić nierealistyczne marzenia od tych, o które można i trzeba zawalczyć. Pewnie jeszcze wrócę do tego tematu.



5 komentarzy:

  1. Anonimowy4.1.20

    Moje koty będą tłuste i zadowolone.Moi czytelnicy też..Fajny ten fotel.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  2. No dość zabawne, ale chyba nie ma co się spodziewać, że gdzieś spotka się latający dywan. Chociaż powiem szczerze, że nie zdziwiłbym się, jakby taki dywan znalazł się w asortymencie sklepu dywanowy24.pl bo mam wrażenie, że jest u nich wszystko to, co szukacie, jeśli chodzi o dywany.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje dziecko czasami się mnie pytało czy nasz dywan też da radę polecieć, na https://sklepsindbad.pl/gatunki/relax/ kupiliśmy taki naprawdę podobny do tego co widziała w bajce o Alladynie. Ale jest taki mięciutki, że można mu wybaczyć to że nie lata. Siedzi się na nim rewelacyjnie i łatwo czyści.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak jak patrzę u znajomych czy nawet na różnych blogach, to wiele osób rezygnuje z dywanów. Moi na przykład podoba się kamień naturalny na podłodze. Z resztą kamień ma wiele różnorodnych zastosowań. Ciekawy i bardzo różnorodny wybór na https://kamiennewnetrza.pl/ możecie znaleźć. Marmur, granit, łupki, piaskowiec, co się komu podoba.

    OdpowiedzUsuń