2019-01-09

Zaciągnięte żaluzje skrywają piekło



Zawsze z zaciekawieniem sięgam po ponurą literaturę obyczajową dotykającą tych samych tematów, o których chętnie czytam reportaże. Nasz chłopak, debiutancka powieść Daniela Magariela, to klaustrofobiczny portret chorych relacji rodzinnych, strachu i przemocy namalowany oszczędną kreską, bez zbędnych słów. To książka o bezradności, przerażeniu i upodleniu, które stają się udziałem dwóch nastoletnich braci mieszkających pod jednym dachem z uzależnionym od narkotyków ojcem. 

Doceniam koncepcję i jej realizację, więc nie jestem pewna, czego mi w Naszym chłopaku zabrakło. Chyba to minimalizm tej króciutkiej powieści w ostatecznym obrachunku sprawił, że poczułam się trochę zawiedziona. W Legendzie o samobójstwie Davida Vanna najbardziej podobały mi się symboliczne, nieco surrealistyczne obrazy powracające jak refren w różnych kontekstach – ryby, akwarium, rozbite szkło, łódź rybacka. Proza Davida Magariela jest pozbawiona obrazów, to suchy, niejako monochromatyczny zapis wydarzeń, sytuacji, dialogów – książka „jednego uderzenia”, która w warstwie emocji wali pięścią w żołądek i... na tym koniec. Nie wychodzimy poza relację snutą przez nastoletniego narratora ze wszystkimi jego ograniczeniami, co z jednej strony potęguje duszny klimat, wrażenie pułapki, ale z drugiej - wydaje mi się, że książka zyskałaby na pokazaniu całej historii również od innej strony (może z perspektywy matki, może dorosłego bohatera, może dzieciństwa ojca?). Ciężko też zinterpretować przewrotny epilog – mam własną hipotezę, ale nie wiem, czy trafną.

Swoje wrażenia z lektury spisałam obszerniej w Esensji.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza