2019-03-17

Wiosennie!


Po wietrznym i zimnym przedwiośniu nadeszło ocieplenie. Wyszłam dziś na niedzielny spacer błotnistymi polnymi drogami, po raz pierwszy w lekkiej kurtce. Świeciło słońce, wiał rześki wiatr, nad szosą przefrunął samotny cytrynek. Wypatrzyłam żółcące się w zeszłorocznej trawie kwiatki podbiału i nabrałam nadziei, że już lada moment przywitamy wiosnę.

A życie toczy się cichutko swoim rytmem. Na piątkowym spotkaniu autorskim w Biblio Lublin w duecie z Anną Nieznaj opowiadałyśmy o Hardej Hordzie, o hardej antologii i kulisach jej powstawania oraz o tym, czy łatwo, czy trudno jest pisać beletrystykę (odpowiedź brzmi - TRUDNO!!!). Frekwencja była skromna, ale nie tragiczna. Prowadzący zadawał przemyślane pytania i wszystko przebiegało jak z płatka do chwili, gdy jeden ze słuchaczy niespodziewanie postanowił "ukraść show", wychodząc na środek sali i głośno deklamując balladę "Pani Twardowska"... Dokładniej wyglądało to tak: gdzieś w połowie spotkania za otwartymi drzwiami sali pojawił się starszy pan w rozpiętej kurtce. Zajrzał, pomedytował, znów zajrzał, po kolejnej chwili namysłu wszedł na salę i usiadł z tyłu. Po jakimś czasie odezwał się i zadał całkiem sensowne pytanie (czy pisanie jest łatwe), potem poinformował nas, że był kiedyś statystą w Teatrze Osterwy, chwilę rozmawialiśmy o tremie, potem pan zaczął opowiadać o Mickiewiczu i wtedy dotarło do nas, że jest lekko odklejony od rzeczywistości (klasyczny, filmowy wręcz moment wymieniania spojrzeń pt. "uh-oh"...) Ania z prowadzącym próbowali go zagadać i zagłuszyć, ale pan zagadać się nie dawał, tylko wyszedł na środek sali i zaczął recytować na cały głos, z teatralną intonacją: "Jedzą, piją, lulki palą, tańce, hulanki, swawola..." Na szczęście wycofał się w miarę grzecznie, kiedy prowadzący go uciszył.

Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, jakie dziwne rzeczy mogą się wydarzyć na spotkaniu autorskim, no to między innymi takie (a myślałam, że nic mnie już nie zdziwi, odkąd kiedyś na Pyrkonie zaczepił mnie legendarny Tadeusz Duda w wielkim kapeluszu i spontanicznie ofiarował mi tomik swojej twórczości). I nie, wbrew pozorom Ania na drugim z poniższych zdjęć nie próbuje mnie trzepnąć po głowie!




Fot. Malwina Burs


Na blogu "Na ostrzu siekiery" można przeczytać bardzo wnikliwą recenzję naszej antologii zatytułowaną "Dwanaście przekroczonych granic". Z ciekawością czekamy na kolejne recenzje i opinie czytelnicze.

Ostatnia dobra wiadomość na dzisiaj jest taka, że odesławszy zlecenie tłumaczeniowe wzięłam się intensywnie za poprawki redakcyjne do Śpiewu potępionych. Nieskromnie powiem, że jestem całkiem zadowolona z tej książki, mimo że pomysł, aby kolejną fabułę o Krzyczącym w Ciemności osadzić w tropikach, wydawał się z początku zupełnie karkołomny. Oczywiście zastanawiam się już, na razie niezobowiązująco, czego będzie dotyczyć akcja następnej powieści z tego uniwersum. Sugestie w komentarzach mile widziane!





4 komentarze:

  1. Anonimowy17.3.19

    Oj...Ale ogólnie wyszło? Też mam Tomik Tadeusza Dudy....Fajnie wyglądacie.
    O,trudne...Wrzuć go do więzienia,gdzie będzie czerpał z rozpaczy uwięzionych.Daj mu zwierzęta.Czy coś....

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, ogólnie wyszło naprawdę fajnie! Prowadzący zadawał sensowne pytania. Opowiadałyśmy głównie o Hordzie i antologii, ale o własnej twórczości trochę też.

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy17.3.19

    Cieszę się!

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy19.3.19

    Z niecierpliwością czekamy na WTK :)

    OdpowiedzUsuń