2020-09-04

Wieści ekspresowe: CyberKapitularz i insze inszości






Idąc z duchem czasu i adaptując się do ograniczeń tego pechowego koronaroku, tegoroczna edycja łódzkiego Kapitularza odbywa się w dniach 5-6 września jako konwent zdalny: CyberKapitularz 2020. Już jutro (sobota 5 września) o 12:00 zapraszam na moją prowadzoną zdalnie prelekcję "Nieporadnik młodego autora" w bloku popkulturowym.

Impreza odbywa się na Discordzie, link oraz pełny program znajdziecie tutaj: http://kapitularz.pl/discord/

Lista prelekcji wygląda baaardzo apetycznie, ja sobie ostrzę ząbki zwłaszcza na "Tolkien jako potomek Easterlingów, czyli kilka ciekawostek genealogicznych" w sobotę o 11:00 w bloku popkulturowym i "Z gościńca na szubienicę - o marginesie społecznym w dawnych wiekach" (o żebrakach, łotrzykach, prostytutkach i kodeksie złodziejskim) w sobotę o 14:00 w bloku naukowo-historycznym. Ciekawie wyglądają też propozycje niedzielne, mnie kuszą zwłaszcza "Zaklęte w lalkach opowieści dworskie" (godz. 09:00, blok popkulturowy) oraz "Gaslight albo mroczne sekrety wiktoriańskiego Londynu w literaturze i filmie" (godz. 16:00, takoż blok popkulturowy).

To nie koniec cyberlansu ^__* w moim wykonaniu tej jesieni. W drugiej połowie września oraz w połowie października planuję dwa zdalne spotkania autorskie - jakoś niezadługo podam więcej szczegółów. Niewykluczone, że przed końcem roku uda mi się też zorganizować pewną niespodziankę, ale to się zobaczy (niespodzianka stanowiłaby drobne wyzwanie techniczno-organizacyjne, możliwe, że na razie powinnam nie kombinować, tylko pisać).

Na razie chwalebnie udało mi się skończyć i odesłać przekład liczący sobie 24 arkusze, sczytać i odesłać 19 arkuszy korekty autorskiej innego przekładu, teraz muszę jeszcze tylko ogarnąć się z trzecim przekładem (na szczęście króciutkim) i będę mogła wrócić do tego czegoś, czego fragmencik wrzuciłam w poprzednim wpisie...

Ach, a moje rozterki z gatunku "minęłam jedno rozdroże i już widzę przed sobą kolejny drogowskaz" na razie się odrozterkowały, czy ściślej mówiąc - uległy odroczeniu. Wiem już dokładnie, co będę robić do końca stycznia 2021, to znaczy pisać jedną książkę (tę o zaginionej Aldonie) i tłumaczyć drugą, znów liczącą sobie jakieś 23-24 arkusze. I insz Allah w lutym przyjdzie czas, żeby się zastanowić, co dalej. Na razie muszę wymyślić, jak skuteczniej żonglować pisaniem i tłumaczeniem równolegle, bo 1) jak już po wielekroć się skarżyłam, okropnie tego nie lubię, 2) źle mi to wychodzi, to znaczy teksty nie odnoszą szkody, ale ja się nie wyrabiam z terminami...



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza